|
Rząd nie kreuje pieniędzy nakłada podatki i pożycza, żeby mieć jakieś pieniądze Pieniądz jest niczym innym, jak zezwoleniem na nabycie czekających dóbr Louis
Even
Ekonomia
Kiedy
mówi się o ekonomii, mówi się o działalności
człowieka w celu umieszczenia dóbr ziemskich w służbie
jego potrzebom. Nie
wystarcza znalezienie lub produkcja dóbr; muszą one także
osiągnąć swoje przeznaczenie. W przeciwnym wypadku
ekonomia nie osiąga swojego celu. Zebranie pszenicy z pola nie
wystarcza; trzeba się także upewnić, że chleb
znajdzie się w rękach głodnych. Podobnie buty muszą
trafić na bose stopy, a odzież na gołe plecy, meble do
domu, a drewno do pieców. System
ekonomiczny jest dobry, kiedy właśnie to czyni. Natomiast jest
zły, kiedy tego nie czyni lub czyni to tylko dla niewielu wybranych. Każda
istota ludzka ma prawo do minimum dóbr ziemskich, przynajmniej niezbędnych
do życia. System ekonomiczny, który nie gwarantuje podstawowych
potrzeb wszystkim członkom społeczeństwa jest systemem
błędnym. Kościół mówi o tym od długiego czasu. Obfitość
bogactwa
Jedzenie,
odzież, domy, meble, paliwo, lekarstwa, edukacja – to są
prawdziwe bogactwa, to jest to, co podtrzymuje życie i czyni je
przyjemniejszym. Produkowanie
tych wszystkich rzeczy jest dzisiaj łatwe. Reklamuje się je
wszędzie na sprzedaż. Producenci bardziej szukają
nabywców, niż pracowników. Dzisiejszy
problem to nie zebranie zboża z pól, lecz dostarczenie mąki
do domów. Problemem nie jest wyprodukowanie butów, lecz włożenie
ich na nogi. I
dlaczego jest to trudne? Jedzenie
czeka na głodnych. Głodni czekają na jedzenie. Jak to
się dzieje, że nie połączą się razem? Węgiel
czeka na palenisko. Palenisko czeka na węgiel. Jak to się
dzieje, że oba się nie łączą, podczas gdy górnicy
są bezrobotni, a dzieci trzęsą się z zimna w domach? Jak
to się dzieje, że chorzy i lekarstwa nie łączą
się razem? I
tak ze wszystkim po kolei, bez względu na sprzedawców i intensywne
kampanie reklamowe. Prawdziwe
bogactwo istnieje, ale zezwolenie na jego posiadanie nie istnieje.
Prawdziwe bogactwo to przedmioty użytkowe. Pieniądze to zezwolenie
na wybór rzeczy, których się potrzebuje. Prawdziwe bogactwo
jest dostępne dla ludzi na rynku, ale w rękach ludzi nie ma
pieniędzy. Ludzie nie mają zezwolenia na uzyskanie rzeczy,
które zostały dla nich wykonane. Pieniądze
Pieniądze
są jedynie zezwoleniem na nabycie rzeczy, które czekają na
konsumpcję. Jeżeli nie ma produktów na sprzedaż, pieniądze
są bezużyteczne, ponieważ nie można za nie nic
kupić. Jeżeli
jest jednak obfitość produktów na sprzedaż, a nie ma
pieniędzy, żeby je kupić, produkty te pozostaną
niesprzedane. Ludzie będą musieli się bez nich obejść,
a one będą musiały psuć się na półkach. Co
jest trudniejsze do zrobienia: produkowanie jedzenia,
odzieży, mebli, domów, czy dawanie zezwoleń na ich nabycie?
A mimo to nie jedzenia, odzieży, mebli i domów brakuje, lecz
pozwoleń na ich nabycie. Zezwolenia
te są znakami umownymi: okrągłe, metalowe monety, prostokątne
kawałki zadrukowanego papieru albo zwykłe konta w księgach
bankowych. Wszystkie te zezwolenia są tak samo ważne.
Zasadniczą sprawą jest ich posiadanie. Kto
produkuje prawdziwe bogactwo? Pracownicy. Kto
kreuje zezwolenia? Bankierzy. Pracownicy
wspomagani przez maszyny kreują wielką ilość
bogactwa. Lecz bankierzy, wspomagani przez diabelski system, tworzą
zezwolenia w bardzo małej ilości. Zezwoleń
jest mało, ponieważ bankierzy kreując je pozwalają
im na trwanie w obiegu przez określony czas, a następnie zobowiązują
ludzi do zwracania ich. Zobowiązują nawet ludzi do zwrotu
większej ilości zezwoleń, niż ich wyprodukowali.
Nic dziwnego, że te zezwolenia są nieliczne! W rzeczywistości,
nie byłoby w ogóle pieniędzy w obiegu, gdyby nie było długów
publicznych, spłat domów i farm oraz licznych bankructw, które
reprezentują zezwolenia utrzymane w obiegu po przekroczeniu ich
terminów. Producenci
pieniędzy – bankierzy – określają ilość
zezwoleń w obiegu, czyli wyznaczają standard życia
ludzi. Ludzie
nie jedzą zgodnie z ilością jedzenia, które istnieje w
kraju i nie ubierają się zgodnie z ilością odzieży,
która istnieje w sklepach. Nie mieszkają zgodnie z ilością
drewna i innych materiałów budowlanych istniejących w kraju.
Czynią to odpowiednio do ilości pieniędzy, na których
posiadanie system im pozwala. Papieże
potępiali tę sytuację, ale trwa ona nadal. Kiedy
i jak banki kreują pieniądze? Kiedy i
jak
niszczą pieniądze, wycofując tym samym zezwolenia na
życie? Wszystko to zostało wyjaśnione wiele razy w
poprzednich wydaniach Michaela
i powtarzamy
to, co jakiś czas. Streszczenie Kredytu Społecznego wyjaśnia
to w sposób podstawowy. Każdy powinien wiedzieć, jak dziś
odbywa się kreowanie pieniędzy, aby zrozumieć, jakie
jest rozwiązanie. Rząd
i pieniądze
Rząd
nie kreuje pieniędzy. Opodatkowuje on i pożycza, żeby
mieć jakąś ich ilość. Ale nie wprowadza
żadnych pieniędzy do obiegu. Kiedy nie może ludzi już
bardziej opodatkować, wtedy pożycza od prywatnych banków.
Banki same otrzymały od rządu licencję na kreowanie pieniędzy
w jego miejsce. I kiedy rząd chce jakichś pieniędzy
od banków, zadłuża się w nich mimo, że banki otrzymały
swoją władzę kreowania pieniędzy od rządu. To
rząd powinien kreować pieniądze odpowiednio do całkowitej
ilości dóbr użytkowych, wystawionych w kraju na sprzedaż.
Zamiast tego podporządkowuje się woli bankierów i każdy,
włączając w to i rząd, cierpi z powodu braku pieniędzy. Rządy
stały się
lokajami prywatnych interesów. Wszyscy ludzie stali się też
niewolnikami tych prywatnych interesów. Ludzie,
którzy podejmą trud przestudiowania tego zagadnienia, są
zaskoczeni tym bałaganem i coraz częściej domagają
się od rządu kreowania pieniędzy odpowiednio do potrzeb
i zdolności produkcyjnej kraju. Nie
znaczy to, że rząd musi kreować pieniądze
odpowiednio do nastrojów ludzi w rządzie lub że może używać
tych pieniędzy jak zechce. To
producenci wytwarzają dobra, a konsumenci je użytkują.
Rola rządu to działanie rachmistrza w stosunku do całości
pieniędzy, który wpisuje dane, co do całkowitej produkcji i
konsumpcji kraju. Rachmistrz nie jest właścicielem pieniędzy,
które liczy. On tylko prowadzi księgi. Nie kreuje faktów, ale
je zapisuje. Kredyt
Społeczny
To
na tej podstawie i innych zasadach wyjaśnionych w różny
sposób, w innych wydaniach Michaela, Kredyt Społeczny
opiera swoje żądanie dywidendy dla każdego obywatela i
całkowitej ilości pieniędzy, odpowiadającej całkowitej
ilości dóbr na sprzedaż znajdujących się na rynku. Studiujcie
filozofię Kredytu Społecznego. Zrozumiecie ją, gdy
uwierzycie że: 1.
Każda istota ludzka ma prawo do zaspokojenia podstawowych potrzeb
życiowych. 2.
Pieniądze muszą służyć człowiekowi, a nie
człowiek pieniądzom. 3.
Pieniądze muszą być emitowane stosownie do produkcji, a
nie produkcja dopasowywana do skąpej ilości pieniędzy. 4.
Systemy istnieją dla człowieka, a nie człowiek dla
systemów. 5.
Pieniądzom nie wolno ograniczać wolności i rozwoju osoby
ludzkiej. Obecny
system ekonomiczny opiera się na pieniądzach. W systemie
tym wszystko jest postawione do góry nogami: finanse narzucają
produkcję, produkcja narzuca konsumpcję, a ludzie muszą
się zadowalać tym, co ktoś im oferuje i co zezwala im
otrzymać. Zdrowy
system ekonomiczny, oparty na zasadach Kredytu Społecznego
ustawia człowieka na pierwszym miejscu. Człowiek,
jako konsument
będzie wyznaczał produkcję i produkcja będzie słuchała
rozkazów człowieka. Finansom nakaże się służbę,
wyrażanie woli konsumentów i umożliwienie im otrzymania
tego, czego chcą, wszystkiego, czego chcą, jeżeli tylko
jest to fizycznie możliwe. Czy jest tu miejsce dla etyki w tym wszystkim? Tak, tam, gdzie człowiek może działać w sposób wolny jako człowiek. Jest ono w ustawieniu jego żądań, gdzie konsument musi działać jako człowiek, żeby kierować sobą z rozsądkiem. Jest ono tam, gdzie muszą ingerować edukacja, moralność i religia. Dzisiaj to finanse mają wpływ. Finanse przywłaszczyły sobie miejsce rozumu, kierując ludzkimi żądaniami. Kredyt
Społeczny ustawi rzeczy na ich właściwym miejscu.
Dlatego właśnie można znaleźć zdrowszy rozsądek
w głowie Kredytowca Społecznego, niż w próżnej
głowie bankiera z Bay Street lub Wall Street. Louis
Even Ten artykuł był publikowany w pismie Michael — sierpień-wrzesień 2004.
|