|
Propozycje Kredytu Społecznego wyjaśnione w 10 lekcjach Lekcja
8, czesc 2.
(Poniższy
tekst pochodzi z pracy Louisa Evena pt. „Zdrowy i skuteczny system
finansowy”.) U
źródeł zła
Dlaczego
krytykujemy i potępiamy obecny system finansowy?
Ponieważ
nie osiąga on swego celu. Co
jest celem systemu finansowego?
Celem systemu finansowego jest finansowanie produkcji dóbr, które odpowiadają potrzebom oraz finansowanie produkcji tych dóbr, tak by zaspokoiły one te potrzeby. Jeśli
system finansowy to robi, spełnia swoje zadanie. Jeśli tego nie
robi, nie spełnia swego zadania. Jeśli robi co innego, wykracza
poza swoje zadanie. Dlaczego
mówicie, że obecny system finansowy nie spełnia swego zadania?
Ponieważ istnieją dobra – dobra publiczne i dobra prywatne, na które jest zapotrzebowanie, a które można by z punktu widzenia technicznego wytworzyć, ale których się nie wytwarza, ponieważ system finansowy nie finansuje ich produkcji. Z
drugiej strony istnieją dobra oferowane ludności, która ich
potrzebuje, ale osoby czy rodziny nie mogą ich zakupić, gdyż
system finansowy nie finansuje konsumpcji. Są to niezaprzeczalne
fakty. Czym
finansuje się produkcję i konsumpcję?
Środkami
płatniczymi. Tymi środkami płatniczymi (kredytem gotówkowym)
mogą być: bilon, pieniądz papierowy lub czeki wystawione
na podstawie kont bankowych. Wszystkie
te środki płatnicze mogą być objęte mianem "kredytu
finansowego", ponieważ wszyscy je z zaufaniem przyjmują.
Słowo kredyt oznacza zaufanie. Z takim samym zaufaniem przyjmuje się
cztery monety po 25 centów, jak jednodolarowy banknot Banku Kanady czy
też jednodolarowy czek jakiegokolwiek banku, w którym podpisujący
czek posiada konto bankowe. Istotnie, wiadomo, że w formie tego
jednego z trzech wyżej wymienionych środków płatniczych
można opłacić pracę lub materiały wartości
jednego dolara, jeżeli jest się producentem, albo dobra
konsumpcyjne wartości jednego dolara, jeżeli jest się
konsumentem. Skąd
ten "kredyt finansowy", skąd te środki płatnicze
czerpią swą wartość? Kredyt
finansowy czerpie swoją wartość z "kredytu realnego".
To znaczy – ze zdolności produkcyjnej kraju. Dolar, pod jakąkolwiek
postacią, posiada wartość tylko dzięki temu, że
produkcja krajowa może dostarczyć produktów równoważących
jego wartość. Tę zdolność produkcyjną można
słusznie nazwać "kredytem realnym", ponieważ
jest to realny czynnik zaufania. Właśnie kredyt realny danego
kraju, jego zdolność produkcyjna powoduje, że ludność
z zaufaniem może żyć w tym kraju. Do
kogo należy ten "kredyt realny"?
Jest to produkt, który stanowi dobro społeczne. Niewątpliwie do jego powstania przyczyniają się wszelkiego rodzaju zdolności jednostek i grup. Ale bez bogactw naturalnych, które są darem Opatrzności, a nie wynikiem kompetencji człowieka, bez zorganizowanego społeczeństwa, które umożliwia podział pracy, bez usług publicznych, takich jak szkoły, drogi, środki transportu itd. całkowita zdolność wytwórcza byłaby bardzo słaba. Dlatego
mówi się o produkcji narodowej, o gospodarce narodowej, co
bynajmniej nie ma oznaczać produkcji upaństwowionej. W tej całkowitej
zdolności produkcyjnej każdy obywatel powinien móc znaleźć
podstawę do zaufania, że zdoła zaspokoić swoje
materialne potrzeby. Pius XII, w roku 1941, w swoim orędziu na
Zielone Świątki powiedział: "Także
i ekonomia narodowa, będąc owocem działalności
ludzi, którzy pracują zjednoczeni w społeczność
państwową, do niczego innego nie zmierza, jak do za pewnienia
ciągłości takich warunków materialnych, w jakich mogłoby
się w pełni rozwijać indywidualne życie obywateli.” Do
kogo należy "kredyt finansowy"?
Kredyt finansowy od samego początku należy do społeczeństwa z tego samego tytułu, co kredyt realny; stąd pochodzi jego wartość. Jest to dobro społeczne, z którego w ten czy inny sposób powinni korzystać wszyscy członkowie społeczeństwa. Podobnie
jak "kredyt realny", kredyt finansowy jest z samej swojej natury
kredytem społecznym. Oznacza to, że należy on do
wszystkich członków społeczeństwa. Użytkowanie
tego dobra społecznego nie powinno podlegać warunkom hamującym
zdolność wytwórczą albo odwodzącym produkcję
od jej właściwego celu, jakim jest służenie ludzkim
potrzebom: potrzebom indywidualnym i potrzebom publicznym, w zależności
od ich pilności; zaspokojeniu zasadniczych potrzeb wszystkich ludzi,
bez brania pod uwagę zapotrzebowania niewielu na artykuły
luksusowe, a także bez przepychu i faraonowych projektów niektórych,
chciwych sławy administratorów dobra publicznego. Czy
możliwe jest dostosowanie gospodarki rynkowej do tej hierarchii
potrzeb bez uciekania się do dyktatury, która planuje wszystko,
nakazuje programy produkcyjne i kieruje dystrybucją dóbr? Z pewnością można to osiągnąć przy pomocy systemu finansowego, który każdemu zapewnia część społecznego kredytu finansowego. Część wystarczającą do tego, aby jednostka sama mogła zamówić z produkcji krajowej tyle, żeby zaspokoić co najmniej swoje podstawowe potrzeby. Taki
system finansowy nie byłby dyktaturą. Producenci ustalaliby
swoje plany w zależności od zleceń konsumentów, jeśli
chodzi o dobra prywatne i w zależności od zleceń
instytucji publicznych, jeśli chodzi o dobra publiczne. Taki system
finansowy służyłby, z jednej strony wyrażaniu woli
konsumentów; z drugiej strony służyłby producentom do
mobilizacji mocy produkcyjnych kraju odpowiednio do tych właśnie
potrzeb prywatnych i publicznych konsumentów. W
tym celu jest oczywiście konieczny system finansowy, który
dostosowuje się do rzeczywistości, a nie taki, który zadaje
jej gwałt. System finansowy, który odzwierciedla fakty, a nie taki,
który im zaprzecza. System finansowy, który rozdziela, a nie taki,
który wydziela. System finansowy, który ludziom służy, a nie
taki, który ich poniża. Czy
taki system finansowy jest do pomyślenia?
Tak. Jego główne zasady nakreślił Clifford H. Douglas, geniusz, który przedstawił światu to, co nazywamy Kredytem Społecznym (nie mylić z partiami politycznymi, które się podszywają pod to miano). Douglas
streścił w trzech propozycjach podstawowe zasady systemu,
który by tym celom odpowiadał i który, skądinąd, byłby
na tyle uniwersalny, by przystosować się do gospodarki na
wszelkich jej etapach rozwoju, niezależnie od stopnia mechanizacji,
motoryzacji czy automatyzacji. Trzy
propozycje Clifforda H. Douglasa Jakie
są te trzy propozycje Douglasa?
Douglas
przedstawił je publicznie trzy razy: w Swanwick, w roku 1924; przed
Komitetem MacMilllana, w maju 1930 r.; w ramach odczytu wygłoszonego
w sali Caxton w Londynie, w październiku 1930 r. Zawarł je również
w swoich pismach, m.in. w „Monopolu kredytu”
("The Monopoly of Credit"). Pierwsza
z tych propozycji odnosi się do finansowania konsumpcji przez
przystosowanie siły nabywczej do cen: Środki
zakupu (cash credits) w rękach ludności danego kraju powinny
być stale równe sumie cen (collective cash prices), jakie trzeba płacić
za dobra konsumpcyjne wystawione w tym kraju na sprzedaż; i te
środki zakupu (cash credits) powinny być anulowane z chwilą
zakupu dóbr konsumpcyjnych. Douglas
niczego nie zmienił w sformułowaniu tej propozycji: ujął
ją w tych samych słowach w roku 1930 jak i w 1924. W propozycji
tej Douglas mówiąc o środkach płatniczych, pieniądzu
obiegowym czy bezgotówkowym w rękach konsumentów, używa
określenia „kredyt gotówkowy” ("cash credits"),
podczas gdy o środkach finansowania produkcji mówi po prostu „kredyt”
("credits"). Różnica pomiędzy tymi dwoma pojęciami polega na tym, że pieniądz w rękach konsumentów jest ich własnością: dysponują oni siłą nabywczą, z której korzystają w dowolny sposób, nabywając wybrane przez siebie towary. Tymczasem kredyty na produkcję są to pożyczki, które producent musi zwrócić, gdy sprzeda wyprodukowane towary. Jaki
jest cel tej pierwszej propozycji Douglasa?
Jej celem jest urzeczywistnienie tego, co można by nazwać doskonałą siłą nabywczą poprzez ustalenie równowagi między cenami, jakie mają płacić kupujący, a posiadanymi przez nich pieniędzmi. Kredyt
Społeczny rozróżnia pomiędzy ceną równą kosztom
produkcji (cost price), a ceną, jaką ma płacić kupujący
(cash price). Kupujący nie musiałby już płacić
pełnej ceny równej kosztom produkcji, lecz tylko tę cenę
sprowadzoną do poziomu odpowiadającego środkom zakupu w rękach
ludności. Producent
musi zawsze odzyskać koszty własne, jeżeli chce utrzymać
swoje przedsiębiorstwo. Ale cena, jaką ma zapłacić
kupujący, powinna kształtować się na poziomie
środków płatniczych w rękach konsumentów, jeśli
produkcja ma osiągnąć swój cel, którym jest konsumpcja. W
jaki sposób można urzeczywistnić ten podwójny warunek?
Poprzez mechanizm regulacji cen. Regulacji cen, a nie ich wyznaczania: obliczanie kosztów własnych jest sprawą samych producentów. To oni wiedzą, ile kosztuje ich produkcja. Proponowana
regulacja zawierałaby pewien współczynnik, który by się
odnosił do wszystkich cen detalicznych. Współczynnik ten byłby
obliczany okresowo (np. co trzy lub sześć miesięcy),
zależnie od stosunku pomiędzy całkowitą konsumpcją
a całkowitą produkcją w danym okresie. Jeżeli
na przykład w danym okresie wartość wszelkiego rodzaju produkcji
w kraju wynosiła 40 miliardów dolarów, a wartość konsumpcji
– 30 miliardów, wynika z tego, – w jakikolwiek sposób nie zaksięgowano
by ceny kosztu – że kraj w rzeczywistości za produkcję
40 miliardów zapłacił 30 miliardów. A więc rzeczywisty
koszt całej produkcji wartości 40 miliardów wynosił 30
miliardów. I jeżeli producenci powinni odzyskać 40 miliardów,
konsumenci powinni zapłacić tylko 30 miliardów. Brakujące
10 miliardów producenci powinni otrzymać z innego źródła,
ale nie od kupujących. Tu by należało zastosować
mechanizmy monetarne. W tym wypadku współczynnik zastosowany do wszystkich cen detalicznych będzie wynosił 3/4: koszty własne będą pomnożone przez ten współczynnik, przez 3/4 lub 0,75. A więc kupujący zapłaci tylko 75 procent ceny kosztu. Innymi
słowy, ogólne 25-procentowe dyskonto (przeciwieństwo podatku
od sprzedaży) stosowane będzie do wszystkich cen detalicznych w
kolejnym okresie. Tak więc pod koniec każdego okresu, stopa
dyskonta ogólnego jest obliczana w zależności od poziomu
konsumpcji w stosunku do produkcji w danym okresie. W ten sposób osiągamy
siłę nabywczą najbliższą doskonałości. Operację
tę nazywa się niekiedy ceną wyrównaną lub dyskontem
wyrównanym, gdyż pieniądze, których sprzedawca z
powodu tego dyskonta nie otrzymuje od kupującego, otrzyma potem z
Biura Kredytu Narodowego. To wyrównanie pozwala sprzedawcy na
odzyskanie sumy równej całkowitym kosztom własnym. Nikt na
tym nie traci. Wszyscy na tym zyskują dzięki ułatwionemu
przepływowi produktów zgodnie z potrzebami. Jaka
jest druga propozycja Douglasa?
Druga propozycja Douglasa odnosi się do finansowania produkcji. Została przedstawiona przez autora w Swanwick oraz przed Komitetem MacMillana w sposób następujący: Kredyty
potrzebne do sfinansowania produkcji nie powinny pochodzić z oszczędności,
ale z nowych kredytów na nową produkcję. W
sali Caxton, w październiku 1930 r., Douglas w ten sposób zmienił
zakończenie swej wypowiedzi: „z nowych kredytów na produkcję.” Nie
mówi już o "nowej produkcji", lecz tylko o "produkcji".
Oczywiście oba określenia są synonimami. Produkcja,
kiedy powstaje jest nową produkcją. Nową produkcją
dla utrzymania dopływu produktów, jakie nabywa konsument. Niektórzy
błędnie wyjaśniają tę propozycję, jakoby
odnosiła się jedynie do zwiększenia rozmiaru produkcji,
co z pewnością nie wynika z kontekstu tych trzech propozycji. Douglas dodaje: I
kredyty te zostaną wycofane dopiero w zależności od
stosunku powszechnego obniżenia wartości do powszechnego
"wzrostu wartości", do powszechnego wzbogacenia. A
więc dlaczego należy finansować produkcję za pomocą
nowych kredytów, a nie za pomocą oszczędności? Ponieważ oszczędności pochodzą z pieniędzy, które były rozprowadzone w związku ze zrealizowaną już produkcją. Otóż wszystkie te pieniądze zostały wliczone w cenę kosztu wykonanej produkcji. Jeżeli pieniądze te nie zostaną użyte na zakup wyprodukowanych towarów, zwiększy się rozpiętość między środkami zakupu a cenami. Można
powiedzieć, że oszczędności użyte do finansowania
nowej produkcji płyną przez inwestycje lub w inny sposób i
wracają do obiegu jako siła nabywcza. To prawda, ale nowa cena
tworzona jest, kiedy producent ponosi koszty. Otóż, ta sama suma
pieniędzy nie może służyć do płacenia, w tym
samym czasie, ceny odpowiadającej dawnej produkcji oraz ceny
odpowiadającej nowej produkcji. Za każdym razem, gdy zaoszczędzony pieniądz powraca w ten sposób do konsumentów, tworzy nową cenę, nie usunąwszy dawnej ceny, pozostawionej bez odpowiedniej siły nabywczej, skoro ten pieniądz stał się oszczędnością. A
trzecia propozycja finansowa Douglasa?
Trzecia propozycja wprowadza do siły nabywczej nowy składnik: rozdział dywidendy dla wszystkich, zatrudnionych i nie zatrudnionych w produkcji. Jest to więc składnik siły nabywczej, który nikogo nie pozostawia bez środków zakupu. Jest
to uznanie prawa wszystkich do części produkcji z samego tytułu,
że są współkapitalistami, współspadkobiercami
największego czynnika nowoczesnej produkcji: postępu
uzyskanego, powiększanego i przekazywanego z pokolenia na pokolenie.
A także z tego tytułu, że są współwłaścicielami
bogactw naturalnych, będących darem Bożym. Jest to również środek na utrzymanie przepływu siły nabywczej odpowiednio do przepływu produkcji, choćby nawet produkcja coraz bardziej obywała się bez pracowników. Stanowiłoby to więc rozwiązanie największej obecnie łamigłówki, którą ekonomiści usiłują rozwiązać i która wprowadza w osłupienie rządy wobec niepowodzenia ich polityki pełnego zatrudnienia. Zabiegi o pełne zatrudnienie są absurdem, trudnym do uzasadnienia przez istoty rozumne, skoro postęp bezlitośnie przykłada się do zmniejszenia zatrudnienia, do uwolnienia się od potrzeby zatrudniania nowych pracowników. Oto
co mówi Douglas: Rozdział
środków zakupu (cash credits) pomiędzy jednostki powinien
stopniowo coraz mniej zależeć od zatrudnienia. To znaczy, że
dywidenda powinna stopniowo zastępować płace i pensje. Stopniowo
– jak to Douglas powiedział w innym miejscu – w miarę
wzrostu wydajności. Jest to jak najbardziej zgodne z rzeczywistością,
z udziałem w produkcji – odpowiednio – pracy i czynnika postępu. Postęp, będący wspólnym dobrem, odgrywa coraz większą rolę jako czynnik produkcji, a praca ludzka – coraz mniejszą. Fakt ten powinien znaleźć odbicie w podziale zysków, z jednej strony w postaci dywidendy dla wszystkich, z drugiej zaś strony w postaci wynagrodzenia za pracę. Ale
czy nie jest to propozycja całkowitego przewrotu w sposobach
finansowania produkcji oraz w sposobie rozdziału praw do produkcji? Jest
to po prostu zmiana filozofii, zmiana w rozumieniu roli systemu
ekonomicznego i finansowego. Jest to sprowadzenie ich do właściwych
celów przez zastosowanie odpowiednich środków. Najwyższy czas,
aby celom i środkom wyznaczono odpowiednie miejsce. Najwyższy
czas, by skorygować nieprawidłowości. Ale
to wszystko zdaje się zakładać, że pieniądz czy
kredyt na sfinansowanie produkcji lub konsumpcji może się
pojawić ot tak, natychmiast! Oczywiście.
System pieniężny jest w zasadzie jedynie systemem rachunkowości.
Czy księgowym brakuje cyfr do liczenia, dodawania, odejmowania, mnożenia,
dzielenia, obliczania procentów? Można
wykazać na podstawie faktów, że pieniądz jest sprawą
liczb: liczb, które mogą się pojawiać lub znikać
zależnie od decyzji tych, którzy zmonopolizowali system. Nie
potrzebują oni w tym celu żadnych innych przedmiotów, niż
księga, pióro i parę kropli atramentu. Podczas
odczytu, wygłoszonego w Westminster 7 marca 1936 r., Clifford H.
Douglas powiedział do swego audytorium, audytorium Kredytowców: „My,
Kredytowcy, mówimy, że obecny system monetarny nie odzwierciedla
faktów. Nasi przeciwnicy powiadają, że je odzwierciedla. Otóż
wystarczy tylko posłużyć się zdrowym rozsądkiem.
Jak to się dzieje, na przykład, że świat który w roku
1929 zdawał się prosperować – przynajmniej w oparciu o
klasyczne kryteria oceny – i z pewnością zdolny był do
wyprodukowania i dystrybucji dóbr i usług w nadmiarze, i to
procentowo znacznym – jak to się dzieje, że w roku 1930 świat
ten doszedł do stanu skrajnego ubóstwa i zmienił się tak
zasadniczo, że warunki ekonomiczne uległy odwróceniu? Czy
ma sens przypuszczenie, że począwszy od pewnego dnia października
1929 roku, w ciągu kilku miesięcy, świat rzeczywiście
z wielkiego bogactwa popadł w wielką biedę? Oczywiście,
że nie.” Douglas
spostrzegł to na trzy i pół roku przed wybuchem drugiej wojny
światowej. Wtedy wszyscy mogli zadać sobie pytanie tego samego
rodzaju, co pytanie Douglasa, ale postawione odwrotnie: Jak to się dzieje, że po dziesięciu latach braku pieniędzy nagle, z dnia na dzień, znajduje się ich tyle, by prowadzić wojnę trwającą sześć lat, która kosztuje miliardy? W
obu wypadkach odpowiedź jest taka sama: system pieniężny
jest jedynie kwestią rachunkowości i potrzebuje tylko
zalegalizowanych liczb. A więc, jeżeli brakuje pieniędzy do
zaspokojenia normalnych ludzkich potrzeb, gdy istnieją wielkie możliwości
produkcji i jeżeli pieniądz pojawia się w obfitości,
gdy producenci oraz środki produkcji są zaangażowane do
celów wojennych i do wytwarzania narzędzi niszczenia, dzieje się
tak, ponieważ obecny system monetarny narzuca decyzje, zamiast
wiernie odzwierciedlać fakty, wynikające z podejmowanych bez
przymusu decyzji wolnych producentów i wolnych konsumentów. Louis Even
|