|
Cesarzowi
co cesarskie „Coś”
–
nie należy do cesarza
Obywatel
jest zobowiązany w sumieniu do nieprzestrzegania zarządzeń
władz cywilnych, gdy przepisy te są sprzeczne z wymaganiami
ładu moralnego, z podstawowymi prawami osób i ze wskazaniami
Ewangelii. Odmowa posłuszeń-stwa
władzom cywilnym, gdy ich wymagania są sprzeczne z wymaganiami
prawego sumienia, znajduje swoje uzasadnienie w rozróżnieniu między
służbą Bogu a służbą wspólnocie
politycznej. „Oddajcie... Cezarowi to, co należy do Cezara, a
Bogu to, co należy do Boga” (Mateusz 22:21). „Trzeba bardziej słuchać
Boga niż ludzi” (Dz 5:29). Następujący
artykuł został napisany przez Louisa Evena w 1960 roku. Zasady,
o których pisze są aktualne, a dzisiaj bardziej aktualne, niż
kiedykolwiek. Louis
Even Faryzeusze,
pragnący złapać w pułapkę Jezusa, kiedy będzie
mówił, posłali do Niego swoich ucz-niów razem ze
zwolennikami Heroda, popierającymi Rzym, żeby postawić to
pytanie: „Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie?” (Mateusz
22:17) W
tamtych czasach „danina” oznaczała co innego, niż
dzisiejszy podatek od zarobków (income tax) płacony przez wolnych
obywateli. Danina oznaczała poddanie; była haraczem
egzekwowanym od pokonanych, przez zdobywcę. (Rzym siłą
pokonał Palestynę). Jezus
odpowiedział najpierw demaskując pułapkę przygotowaną
przez Faryzeuszy: „Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy?”
Następnie poprosił ich o pokazanie monety podatkowej (przy
pomocy której uiszczało się daninę), na której
wygrawerowana była podobizna Cezara. Wówczas rzekł do nich:
„Oddajcie więc Cezarowi to, co
należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.” Skrócony
cytat Zwykle
ci, którzy przytaczają ten cytat z Ewan-gelii, robią to po
to, żeby podkreślić obowiązek płacenia podatków.
I robią to bardzo elokwentnie. Oprócz tego, przeważnie cytują
tylko pierwszą część
tekstu, tę
która dotyczy
Cezara. Następna
część odnosząca się do Boga, zwykle pominięta
jest milczeniem, tak obecni mówcy zajęci są ważnością
Cezara dzisiaj. I
nawet kiedy ludzie cytują pierwszą część,
rzadko zwracają uwagę na ograniczenie sensu słów: „to,
co należy do Cezara”. Mówimy „ograniczenie”, ponieważ
Cezar nie posiada wszystkiego. Ale widocznie według „nauczycieli
podatkowych” powinno się dawać Cezarowi wszystko, czego zażąda.
Cezar zwykle ma wielki apetyt i mało go obchodzi, czy coś się
nie należy także tym, od których wyciąga podatki. Zrozumieliście,
że Cezar znaczy rząd lub bardziej dokładnie rządy,
ponieważ jest tylu Cezarów, ile szczebli w politycznej strukturze
kraju. W Kanadzie są Cezarowie miejscy, prowincjonalni i Cezar
federalny. I niebawem, na domiar złego,
będziemy pewnie dotknięci także Cezarem
ponadnarodowym z prawodawstwem ogólnoświatowym. Rezultatem
tej hierarchii Cezarów sięgającej wyżej i wyżej
jest potrącanie większej i większej ilości „danin”;
uszy tych Cezarów są coraz bardziej oddalone od głosów ludzi,
podczas gdy ich lepkie palce sięgają do najniższych
warstw społeczności, wysysając każdą część
naszych zarobków, wyciskając wszystko, co tylko możliwe z każdej
transakcji ekonomicznej. Ale czy coś należy
do Cezara tylko dlatego, że on się tego domaga? Ograniczenia
władzy Cezara W
mowie wygłoszonej w Parlamencie (House of Commons) 6 lipca 1960 r.
podczas debaty nad Ustawą o Prawach Człowieka (Bill of Rights)
Noel Dorion –
członek parlamentu (MP, poseł) z ramienia Bellechasse (kilka
miesięcy później, minister w gabinecie Partii Konserwatywnej)
przytoczył odpowiedź Jezusa, jakiej udzielił on
zwolennikom Heroda. Pan Dorion nie przytoczył jej w celu poparcia
podatków. Przeciwnie –
omawiana w tym dniu sprawa dotyczyła praw obywatelskich, a nie praw
cesarskich. Pan Dorion słusznie zauważył: „Tak
naprawdę to Chrystus ustalił pierwszy rozdział praw
obywatelskich streszczając je w zwięzłych słowach,
które po dwóch tysiącach lat są aktualne i ponadczasowe: ‘Oddajcie
więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy
do Boga’.” Pan
Dorion wstrzymał się od dalszych komentarzy, ale zważywszy
na temat debaty miał z pewnością na myśli to, że
osoba ludzka należy do Boga, a nie do Cezara; że Cezar nie ma
prawa wkraczania w to, co należy się Bogu; że Cezar musi
respektować godność, wolność i prawo każdego
i wszystkich obywateli, włączając w to prawo do życia,
prawo do takich warunków, które pozwolą na pełny rozwój
jednostki ludzkiej. Prawa
Cezara są podporządkowane nadrzędnym prawom osoby
ludzkiej. W
1956 roku w Melbourne w gazecie, a potem w wydaniu broszurowym,
australijski dziennikarz Eric Butler zacytował Lorda Actona: „Kiedy
Chrystus powiedział, ‘Oddajcie
Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga’
dał On państwu prawo, którym nigdy przedtem się ono nie
cieszyło i ograniczył to prawo w nieznany przedtem sposób. I
nie tylko dostarczył, ale wykuł instrument do jego
egzekwowania. Ograniczenie władzy państwowej przestało być
tylko nadzieją cierpliwych, intelektualistów-filozofów, i stało
się ponadczasową instrukcją dla Kościoła
Powszechnego.” To,
co Lord Acton miał na myśli to to, że Kościół
Chrystusa ma obowiązek upewnić się, że Cezar nie
wykracza poza swoje prawa. Ta funkcja Kościoła była
przyjmowana do wiadomości i poddawana próbom w ciągu stuleci
chrześcijaństwa. Zapobiegła rządom wielu Cezarów –
małych i dużych –
jako absolutnych dyktatorów nad ludźmi. Ale Eric Butler dodaje: „Niestety
wypaczenie chrześcijaństwa osiągnęło stan,
gdzie nawet większość chrześcijańskiego
duchowieństwa zamiast dążyć niezmordowanie do
ograniczenia władzy państwowej, pomaga w dążeniu do
reformowania społe-czeństwa przez władzę państwową.
W rzeczywistości chcą się przypodobać nie Bogu a
Cezarowi. Każde zwiększenie władzy państwowej lub
grup monopolistycznych bez względu na słusz-ność
argumentów, nieuchronnie prowadzi do odbierania jednostkom prawa do
kierowania się w życiu osobistym wolnymi wyborami.” (Kredyt
Społeczny a filozofia chrześcijańska, str. 13) Eric
Butler jest protestantem i mówi tu o kapłanach swojego kościoła.
Pozostawiamy te wnioski do rozwagi, czy dotyczą także księży
katolickich i jeżeli tak, to w jakim stopniu. Osoba
ludzka przed Cezarem Acton,
Butler i Noel Dorion widzą więc w słowach Pana Jezusa
ograniczenia dotyczące władzy Cezara, zamiast
usprawiedliwiania jakiegokolwiek rodzaju podatku. A to dlatego, że
cytują całą wypowiedź: „Oddajcie więc
Cezarowi to, co należy do Cezara; a Bogu to, co należy do Boga.” Cezarowi
to, co należy do Cezara –
nic ponadto; nie wszystko należy do Cezara. Dokładnie
chodzi tu o ochronę obywateli przed wszechwładnym państwem.
Cezar ma stać na straży zabezpieczenia praw obywateli –
więc 4 sierpnia 1960 r. Parlament Kanadyjski głosował
jednomyślnie za przyjęciem Ustawy o Prawach Człowieka,
chociaż była ona niekompletna. Prezentując
tę ustawę 1 lipca 1960 r. premier Diefenbaker podkreślił
jej cel: „Utrzymać i zabezpieczyć wolność
jednostki w stosunku do władzy państwowej, nawet
najsilniejszej.” Dlaczego? Dlatego, że osoba ludzka jest
suwerenna w stosunku do Cezara. Diefenbaker rozumiał to, więc
powiedział: „Święte
prawo jednostki czyni ją wolną w stosunku do władzy państwowej.” Papież
Pius XI napisał w encyklice Divini
redemptoris: „Osoba ludzka powinna być postawiona na pierwszym miejscu w
hierarchii świata.” A
więc na pierwszym miejscu, przed jaką-kolwiek instytucją,
przed jakimkolwiek Cezarem. Papież
Pius XII napisał w swoim liście do Przewodniczącego Spraw
Socjalnych we Francji 14 lipca 1946 r.: „To
osobę ludzką Bóg umieścił na szczycie widzialnego
wszechświata, czyniąc go, zarówno w ekonomii jak i w polityce,
miarą wszystkich rzeczy.” To
nie Cezar jest na szczycie; to osoba ludzka. Czyli osoba ludzka nie należy
do Cezara; to raczej odwrotnie - Cezar należy do osoby ludzkiej i
ma jej służyć pełniąc swą funkcję
obrońcy praw czło-wieka. Maurice
Allard, członek parlamentu z Sherbrooke, Quebec, powiedział
także podczas debaty nad Ustawą o Prawach Człowieka: „Osoba
ludzka nie może stać się narzędziem ani ofiarą
państwa; to władza państwa podczas tworzenia praw musi
gwarantować wolność w różnych dziedzinach życia
człowieka.” Wobec
tego Cezar nie ma prawa obdzierać ludzi żywcem ze skóry
poprzez podatki, nie ma nawet prawa pozbawiać człowieka
potrzebnych do życia podstawowych rzeczy. R.S.
MacLellan –
członek parlamentu z Inverness-Richmond, Nova Scotia, był nie mniej kategoryczny w swojej wypowiedzi:
„Jednostka ludzka jest
przed władzą państwową... Jedynym celem rządu
jest gwarantowanie wolności osobistych jednostki.” Oświadczenia
wymienionych polityków pozwalają wierzyć, że nie chodzi
o nieznajomość tych zasad, ale, że raczej przez nie
wprowadzanie ich do prawodawstwa Cezar, czy to federalny, czy
prowincjonalny, czy miejski –
zbyt często manipuluje ludźmi, popycha i spycha ich w nędzę
–
podczas gdy powinien postępować odwrotnie. Udział
Cezara Jednak
trzeba oddać Cezarowi to, co należy do
Cezara. Oddać nie wszystko, co chce i może zabrać,
ale tylko to, co należy do niego. Więc, co należy
do Cezara? Uważamy, że można to zdefiniować następująco:
to, co jest potrzebne w celu pełnienia jego funkcji. Definicja
ta wydaje się być całkowicie zaakceptowana przez samego
Cezara, przez rząd, gdy rząd mówi tym, którzy narzekają
na ciężar podatków: „Im więcej usług ludzie
żądają, tym więcej środków, potrzebuje rząd,
żeby usługi te zapewnić.” To
prawda. Ale w celu kontynuowania swoich funkcji Cezarowi nie wolno
uciekać się do środków, które odbierają ludziom i
rodzinom spełnianie ich funkcji. Poza
tym, Cezar w celu zwiększania ważności swojej osoby,
zawsze ma pokusę, żeby odebrać rodzinom i organizacjom na
niższym szczeblu funkcje,
które normalnie do nich należą, a nie do państwa. Oprócz
tego obywatele nie potrzebowaliby dużej pomocy Cezara, gdyby Cezar
usunął przeszkodę, którą tylko on może usunąć:
sztuczną przeszkodę utworzoną przez system finansowy, która
nie ma nic wspólnego z olbrzymimi fizycznymi możliwo-ściami
zaspokojenia podstawowych potrzeb materialnych każdej jednostki i
każdej rodziny naszego kraju. Ponieważ
Cezar nie poprawia tej sytuacji, którą tylko on może poprawić,
zmuszony jest przekraczać swoje uprawnienia i przywłaszcza
sobie nowe funkcje, używając ich jako pretekstu do tworzenia
nowych podatków –
czasami rujnujących obywateli i rodziny. Cezar więc staje się
narzędziem dyktatury finansowej, którą powinien zniszczyć
i osobą uciskającą obywateli i rodziny, które powinien
ochraniać. Życie
jednostki nie należy do Cezara, ale do Boga. Należy tylko do
Boga i nikt inny nie ma prawa go niszczyć i celowo skracać.
Ale kiedy Cezar stwarza takie warunki, które skracają życie
jednostek, bierze coś, co do niego nie należy; bierze coś,
co należy do Boga. Osoba
ludzka i rodzina są stworzone przez Boga i Cezar nie może ani
tego niszczyć, ani przejąć. Odwrotnie, musi chronić
przed tym (przed kimś), kto chce pomniejszyć ich integralność
i prawa. Pozbawić
rodzinę domu dlatego, że nie może zapłacić od
niego podatku, jest działaniem przeciwko rodzinie, przeciwko Bogu.
Cezar nie ma takiego prawa. Jak
wiele jeszcze naruszeń prawa i własności ludzi i rodzin
można tu wymienić! Dla
potrzeb Cezara Ale
Cezar ma rzeczywiście do spełnienia pewne funkcje, których
nie można powierzyć jednostce. Są pewne usługi i
towary, które jednostka może otrzymać tylko od Cezara –
na przykład armię do obrony kraju w razie wojny, policję,
która musi pilnować porządku przed tymi, którzy by chcieli
go zakłócić, budowanie dróg, mostów, środki
komunikacji pomiędzy miastami w kraju. Cezar musi mieć środki
na zapewnienie tych usług. Oczywiście,
ale co robi Cezar, żeby zabezpieczyć te usługi? Cezar
potrzebuje ludzi i zasobów naturalnych. Potrzebuje ludzkiej pracy i
materiałów. Cezar
potrzebuje części produktu krajowego. W systemie
demokratycznym wybrani przez ludność przedstawiciele decydują,
jaką część produktu krajowego użyć dla
potrzeb Cezara. Jeżeli
ktoś myśli realnie, to musi przyznać, że nie ma
żadnych trudności w udostępnieniu Cezarowi części
produkcji krajowej, podczas gdy reszta produkcji pozostaje dla
zabezpieczenia potrzeb ludzi, ta część produkcji, która
łatwo zabezpieczy wszystkie normalne potrzeby obywateli. Użyjmy
zatem czasownika „opodatkować” w sensie „rygorystycznego
żądania”. Można powiedzieć, że prywatne i
publiczne potrzeby opodatkowują zdolność produkcyjną
naszego kraju. Jeżeli potrzebuję pary butów –
opodatkowuję zdolność produkcji butów. Jeżeli Cezar
prowincjonalny wybuduje 1 km drogi, opodatkowuje zdolność
budowania dróg o długości 1 km . Przy dzisiejszej zdolności
produkcyjnej, budowa dróg nie koliduje z produkcją butów. Dopiero, gdy zaczyna
się rozważać sytuację w oderwaniu od realiów i
zaczyna się ją wyrażać w kategoriach pieniędzy,
pojawiają się trudności. Podatki przybierają wtedy
inny wyraz i zaczynają „rygorystycznie żądać” sięgania
do portfeli. Jeżeli Cezar potrąca z moich zarobków 60 złotych
czy dolarów jako mój wkład w jego drogę, to pozbawia mnie
tym samym pary butów –
w celu budowy jego drogi. Dlaczego, skoro zdolność produkcyjna
naszego kraju pozwala na budowę drogi, nie pozbawiając mnie
jednocześnie pary butów? Dlaczego?
Ponieważ system pieniężny fałszuje realia. „
– Ale Cezar musi przecież opłacić robotników, musi zapłacić
za materiały do budowy” –
powiedzą niektórzy. –
Oczywiście. Ale, kiedy wszystko jest powiedziane i zrobione, co
robi Cezar kiedy płaci inżynierom na przykład 400 złotych?
Pozwala inżynierowi na kupno towarów i usług wartości
400 złotych, czyli powoduje żądanie zdolności
produkcyjnej naszego kraju o wartości 400 złotych. Więc,
żeby zaspokoić potrzeby inżyniera, czy trzeba mnie
pozbawić prawa do kupna pary butów? Czy zdolność
produkcyjna naszego kraju może zaspokoić potrzeby inżyniera
bez redukowania produkcji butów? I to jest cały
problem: tak długo jak zdolność produkcyjna naszego kraju
nie jest wyczerpana, nie ma absolutnie żadnej potrzeby obciążania
podatkami sektora prywatnego w celu finansowania sektora publicznego. Zdolność
produkcyjna naszego kraju jest obecnie daleka od wyczerpania, gdyż
dzisiejszym problemem jest właśnie znalezienie miejsc pracy
dla ludzi, którzy chcą pracować i dla bezczynnych maszyn. Jeżeli środki
płatności stwarzają problem, to dlatego, że nie są
w zgodzie ze środkami produkcji. Bilety (pieniądze), które
pozwalają nam na korzystanie ze zdolności produkcyjnej naszego
kraju są niewystarczające dla dostępnej zdolności
produkcyjnej. Brak
tych biletów jest nieusprawiedliwiony szczególnie, gdy dzisiejszy
system pieniężny jest przede wszystkim systemem cyfr, systemem
księgowym. Jeżeli rachunkowość księgowa nie
odpowiada zdolności produkcyjnej, to nie jest to ani błąd
producentów, ani konsumentów. To kontrolerzy pieniędzy i kredytu
finansowego ograniczają ilość
biletów, mimo że zdolność produkcyjna jest niezużyta
i czeka na użycie. Sami
obywatele nie mogą naprawić tej sfałszowanej przez system
finansowy rzeczywistości. Ale Cezar może! Ponieważ Cezar
to rząd, który ma dbać o dobro powszechne, może on –
i musi –
nakazać kontrolerom systemu finansowego uporządkowanie go w
taki sposób, żeby był zgodny z realiami. Tak
długo jak Cezar odmawia przeprowadzenia tej korekty sam staje się
sługą i narzędziem w rękach dyktatury finansowej;
oddaje jej swoją suwerenną funkcję i podatki, których
żąda, nie należą się mu z powodu tego
finansowego fałszu. „Współczesny system podatkowy jest
zalegalizowaną kradzieżą”, powiedział Clifford
Hugh Douglas. Cezar nie ma prawa legalizować kradzieży. Nikt
nie odmawia Cezarowi prawa opodatkowania zdolności produkcyjnej
naszego kraju, przynajmniej dla potrzeb społecznych tak długo,
jak część, którą zabiera pozostawia resztę, która
wystarcza na zaspokojenie potrzeb prywatnych. I znowu jest to sprawa, którą
powinien zająć się rząd. Niestety parlamenty też
ograniczyły swoje działania do limitów, które narzuca im
system monetarny. Jeżeli
cała zdolność produkcyjna kraju byłaby
odzwierciedlona w postaci ekwiwalentu finansowego w rękach ludności,
wtedy można by było część tej zdolności
produkcyjnej przeznaczyć dla Cezara i jego niezbędnych usług.
Ale nawet wtedy nie może się to odbywać kosztem
uszczuplania potrzeb indywidualnych i potrzeb rodzin oraz ich udziałów
przynajmniej w takiej części tej zdolności produkcyjnej,
która pozwoliłaby na zabezpieczenie podstawowych potrzeb, takich
jak jedzenie, odzież, dach nad głową, ogrzewanie, pomoc
medyczna itd. Powtórzmy:
ale tak nie jest! Zdolność produkcyjna naszego kraju jest nie
tylko używana częściowo, ale też ludność
nie może jako całość opłacić wszystkiego,
co sama produkuje. Prywatne i publiczne długi są najlepszym
tego dowodem! Mamona Suma
długów za towary, które są wyprodukowane plus suma braków
spowodowanych przez nieprodukowanie z powodu braku pieniędzy –
to ofiary jakich domaga się dyktatura finansowa –
Mamona. Mamona
nie jest prawomocnym Cezarem. Nie musimy niczego Mamonie oddawać,
bo nic do niej nie należy. Mamona jest intruzem, uzurpatorem, złodziejem,
tyranem. Mamona
stała się suwerenną, nadrzędną władzą
nad Cezarem i nad najsilniejszymi Cezarami w świecie. Cezar
stał się narzędziem Mamony, poborcą podatkowym
Mamony. Podczas
gdy Cezar potrzebuje części zdolności produkcyjnej
naszego kraju do pełnienia swoich funkcji, także bardzo
potrzebuje on kontroli narodu; musi być upominany, gdy zamiast być
instytucją służącą dobru publicznemu, staje się
sługą i lokajem tyranów finansowych. Współczesny
wielki bałagan, który szerzy się jak rak, podczas gdy
fantastyczny postęp w produkcji pozwala na uwolnienie ludzi od
trosk materialnych, ma swoje źródło w fakcie, że
wszystko sprowadza się do pieniędzy, jak gdyby pieniądze
były rzeczywistością. Źródło całego bałaganu
jest w fakcie, że jednostki uzyskały prawo regulowania emisji
pieniędzy –
nie jako księgowi realiów, ale dla swoich własnych korzyści
i dla umocnienia swojej despotycznej władzy nad całym życiem
ekonomicznym. Pieniądze
kreowane przy pomocy produkcji Przy
innej okazji, która jest rzadziej przytaczana, niż sytuacja z
monetą, którą płacono daninę [Cezarowi] Jezus musiał
się ustosunkować do sprawy podatków. Tym razem nie chodziło
o daninę dla najeźdźcy, ale o dwudrachmę –
podatek ustanowiony przez samych żydów, w celu utrzymania świątyni
(Mateusz 17:24-26). Ci, którzy
pobierali ten podatek przyszli do świętego Piotra, mówiąc:
„Wasz
Nauczyciel nie płaci dwudrachmy?” Jezus odpowiedział
Piotrowi: „Idź nad jezioro i zarzuć wędkę! Weź
pierwszą rybę, którą wyciągniesz i otwórz jej
pyszczek: znajdziesz statera [srebrna moneta grecka]. Weź go i daj
im za Mnie i za siebie!” Piotr
–
rybak z zawodu bardzo dobrze to zadanie wykonał. Tym
razem więc pieniądze zostały wykreowane przy pomocy
produkcji. Rząd nie może czynić cudów, ale łatwo może
utworzyć system monetarny, w którym pieniądze są oparte
na produkcji i tworzone zgodnie z produkcją. Innymi słowy,
trzeba określić za pomocą liczb
wielkość zdolności produkcyjnej kraju i uruchomić
środki płatnicze zgodne z tą wielkością cyfrową,
żeby finansować sektory zarówno publiczny jak i prywatny. Byłoby
to zgodne bardziej z dobrem ogólnym (common good), niż
pozostawienie kontroli nad pieniądzem i kredytem despotycznej woli
wielkich kapłanów Mamony. Papież
Pius XI napisał, że kontrolerzy pieniędzy i kredytu stali
się panami naszego życia i nikt nie ma prawa nawet oddychać
bez ich woli. Nie
zgadzamy się na tę bezlitosną dyktaturę Mamony. Potępiamy
upadek Cezara, który stał się lokajem Mamony. Nie chcemy tego
rodzaju Cezara, który stał się niewolnikiem Mamony, ma prawo
ograbiać jednostki i rodziny na jej rzecz. Nie chcemy prawa, które
każe nam znosić fałszywe i pazerne zasady Mamony. Dyktatura
Mamony jest wrogiem Cezara, Boga, osoby ludzkiej stworzonej przez Boga i
rodziny ustanowionej przez Boga. Kredytowcy
Społeczni pracują, aby uwolnić ludzi od tej dyktatury.
Jednocześnie pracują, aby uwolnić Cezara od podporządkowania
Mamonie. Kredytowcy Społeczni są przeto na czele tych, którzy
rzeczywiście chcą oddać osobie ludzkiej, stworzonej na
podobieństwo Boga, to, co do niej należy, oddać rodzinie
ustanowionej przez Boga, co jest jej i oddać Bogu, co Boskie. Louis
Even Ten artykuł był publikowany w pismie Michael — styczeń-luty 2000.
|