|
Tworzenie pieniędzy z niczego
Sherman K. Stein Często
zastanawiałem się, skąd się biorą pieniądze.
Przecież kiedy powstawały Stany Zjednoczone, było
bardzo mało pieniędzy. Teraz istnieją biliony dolarów. W
końcu postanowiłem się tego dowiedzieć i
zapytałem się paru profesorów ekonomii. Ich odpowiedzi
były tak dziwne, iż myślałem, że robią
sobie ze mnie żarty. Przeczytałem więc podręcznik do
ekonomii i z zaskoczeniem stwierdziłem, że odpowiedź w
nim jest taka sama, jakiej udzielili mi profesorowie. Oczywiście
najbardziej oczywisty sposób tworzenia dolarów polega na tym,
iż rząd drukuje banknoty i bije monety. Ale istnieje jeszcze
inny sposób tworzenia pieniędzy i – ku mojemu zadowoleniu –
wiąże się on z szeregami geometrycznymi. Udział w
tym biorą banki. Okazuje
się, że banki mogą tworzyć pieniądze z niczego.
I nie ma tu czarów. Sztuczka jest lepsza od fałszowania
pieniędzy, i to z dwóch powodów: nie trzeba używać
prasy drukarskiej oraz jest całkowicie legalna. Polega ona na
wierze, jaką ludzie pokładają w przyszłości.
Popatrzmy, jak to działa. Bank
musi utrzymywać pewne rezerwy, aby zaspokajać
bieżące żądania wypłat posiadaczy kont.
Wyobraźmy sobie te pieniądze jako gotówkę w skarbcu.
Jeżeli wszyscy posiadacze kont ulegną panice i będą
sądzić, że bank wkrótce zbankrutuje, i jeżeli z
tego powodu zażądają wypłaty pieniędzy w gotówce,
wówczas bank prawdopodobnie nie będzie miał dostatecznych
rezerw, aby spełnić te żądania. Bank znajdzie
się w kłopotach, a klienci wpadną we
wściekłość. Jeżeli jednak taka panika nie
występuje, rezerwy banku są wystarczające, aby
zaspokoić normalne potrzeby posiadaczy kont. Niestety
niektórzy posiadacze kont tracą wiarę w
przyszłość i chcą wycofać pieniądze z
Banku Zaufania. Następuje run na bank, czyli panika. Zdarzyło
się to podczas Wielkiego Kryzysu, a wówczas rząd federalny w
marcu 1933 roku ogłosił zamknięcie banków. Banki
miały usprawiedliwienie, aby nie wypłacać
pieniędzy: były zamknięte wskutek decyzji rządu.
Po kilku tygodniach wypłacalne banki otrzymały zezwolenie na
otwarcie i stopniowo powróciła wiara w system bankowy. Na
szczęście ludzie zazwyczaj mają zaufanie do swoich banków.
Wierzą, że kiedy zechcą wypłacić swoje
pieniądze w gotówce, będą mogli to zrobić. Aby
łatwiej podtrzymać tę iluzję, bankierzy
ubierają się w tradycyjne garnitury, a architektura banków
jest taka, aby wzbudzać zaufanie: podłogi wyłożone
granitem, ściany – marmurem, do tego jeszcze kolumny, wszystko
przypominające świątynię grecką. Bardziej
uzasadnione byłoby zaprojektować bank tak, aby
przypomniał kasyno gry w Las Vegas, ale to, oczywiście,
zniszczyłoby iluzję. Zarząd
Rezerwy Federalnej wymaga, aby bank utrzymywał pewien ułamek
wkładów swoich klientów jako rezerwę, ale resztę
może komuś pożyczyć. Dla naszych celów załóżmy,
że bank ma obowiązek trzymać jako rezerwę 20
procent, czyli 1/5, pozostałe 80 procent zaś, czyli 4/5,
może komuś pożyczyć. Uważajcie teraz pilnie, bo
ja sam nie mogłem w to uwierzyć, póki nie przeczytałem o
tym w podręczniku. Załóżmy, że Jacek przychodzi do Banku Zaufania i wpłaca na konto 1000 dolarów. Bank zatrzymuje 200 dolarów jako rezerwę, a 800 (4/5 z 1000) pożycza Joasi. Joasia wpłaca te 800 dolarów do tego samego albo do innego banku. Bank ten zatrzymuje 20 procent z 800 dolarów jako rezerwę, a 640 dolarów (4/5 z 800) pożycza Alicji. Już się zaczęły czary: Jacek sądzi, że posiada 1000 dolarów, Joasia sądzi, że posiada 800, a Alicja sądzi, że posiada 640. Na początku było tylko 1000 dolarów Jacka. Teraz, zupełnie znikąd, jest łącznie 1000 + 800 + 640 = 2440 dolarów. Niezła sztuczka, prawda? Co więcej, bank zarabia prowizję i odsetki od stworzonych w ten sposób pieniędzy. Jest oczywiste, że banki to bardzo korzystny interes. Teraz
załóżmy, że Alicja wpłaca do banku swoje 640 dolarów.
Bank pożycza 512 dolarów (4/5 z 640) Leszkowi. Leszek z kolei
wpłaca 512 dolarów, dzięki czemu Bank Zaufania ma prawo
udzielić pożyczki na 409,60 dolara (4/5 z 512) Magdzie. I tak
dalej, i tak dalej. Obliczmy, ile wyniesie łączna
ilość pieniędzy, jeśli tak to będzie szło
przez dłuższy czas: wpłata, pożyczka, wpłata,
pożyczka itd. Czy jest możliwe, aby w ten sposób
stworzyć nieskończoną ilość pieniędzy?
Zaraz zobaczymy. Proces zaczyna się od 1000 dolarów. Następnie jest 800, czyli 4/5 z 1000. Potem jest 640, czyli 4/5 z 800. Inaczej:
Następnie
jest 512 dolarów, czyli 4/5 z tej kwoty, a więc:
W każdym kroku kwota jest 4/5 razy mniejsza niż kwota w kroku poprzednim. A zatem całkowita ilość pieniędzy posiadana przez ludzi jest sumą nieskończonego szeregu:
Na poniższym rysunku zilustrowano uczestniczące w tym procederze stosy pieniędzy.
Chcemy się dowiedzieć, czy suma ta jest skończona czy nieskończona. A jeżeli jest skończona, to ile wynosi? Po wyciągnięciu przed nawias wspólnego czynnika 1000, otrzymujemy:
Suma
w nawiasach jest szeregiem geometrycznym. Suma tego szeregu wynosi:
Oznacza
to, że łączna ilość pieniędzy, jakie Jacek,
Joasia, Alicja, Leszek i Magda i tak dalej w swoim mniemaniu
posiadają, wynosi 1000 x 5 = 5000 dolarów. (Ekonomiści
nazywają ten czynnik, w naszym przypadku 5, mnożnikiem kreacji
pieniądza. Mnożnik ten zależy od ułamka wkładów,
jaki musi być utrzymywany w charakterze rezerwy. Dokładniej
biorąc, mnożnik jest odwrotnością tego ułamka). Tak
więc na początku mieliśmy 1000 dolarów, a po
dłuższym czasie będziemy mieli z tego 5000.
Pocieszające jest jedynie to, że Bank Zaufania nie może
stworzyć nieskończonej ilości pieniędzy z 1000 dolarów.
Wyczarował znikąd tylko 4000. Jeden z czytelników tego, co tu napisałem myślał, że wszystko to jest satyrą. „Przecież ostatecznie pożyczki bankowe muszą zostać spłacone, i to z procentem”. Owszem, pożyczki są spłacone, ale pieniędzmi tworzonymi w opisany przeze mnie sposób. Kto nie wierzy, niech przeczyta jakikolwiek podręcznik ekonomii. Można
też inaczej spojrzeć na zamianę 1000 dolarów w 5000
dolarów. Niepotrzebny tu będzie szereg geometryczny. Musimy jednak
teraz założyć, że całkowita ilość
pieniędzy jest skończona. Jest to silne założenie.
Przy użyciu szeregu geometrycznego nie musieliśmy tego
zakładać. Oznaczamy
całkowitą ilość pieniędzy przez T.
Ponieważ jest to liczba skończona, możemy na niej
wykonywać działania arytmetyczne i algebraiczne. (Jak
wiedzieliśmy, liczba ta wynosi 5000, ale udawajmy, że tego
nie wiemy). Na T składa się początkowa
wpłata 1000 dolarów i wszystkie wpłaty wykonane później.
Nazwijmy te późniejsze wpłaty wpłatami wtórnymi.
Każda wpłata wtórna wynosi 4/5 wpłaty poprzedniej.
Zilustrowane jest to na poniższym rysunku.
Suma
wszystkich wpłat wtórnych wynosi 4/5 T (ponieważ
każda wpłata wtórna wynosi 4/5 odpowiedniej wpłaty,
składającej się na T). A zatem całkowita suma
wpłat T jest sumą początkowej wpłaty 1000
dolarów i wszystkich wpłat wtórnych 4/5 T. Inaczej:
Pozostaje
zatem tylko rozwiązać to równanie z niewiadomą T. Ponieważ
nie lubimy mianowników, mnożymy obie strony przez 5 i
otrzymujemy 5T
= 5000 + 4T. Teraz
odejmujemy 4T od obu stron i otrzymujemy T
= 5000. Tak
więc w sposób pośredni wyznaczyliśmy sumę
wszystkich wpłat, wykazując że wynosi ona 5000 dolarów.
Oznacza to, że wykazaliśmy, iż
Inaczej
mówiąc, Bank Zaufania pozwolił nam spojrzeć w inny sposób
na szereg geometryczny. Jest to nie mniej czarodziejskie, niż
wytwarzanie pieniędzy z niczego. (Metoda ta jest dobra dla
każdej liczby r pomiędzy 0 a 1, nie tylko dla 4/5.
Jednak pamiętajmy, że przy takim podejściu musieliśmy
z góry założyć, że suma T jest liczbą
skończoną). Być może ktoś z was zastanawia się teraz: „Czy mogę założyć bank?” Zapytajcie profesorów ekonomii. Powinni wam polecić jakiś podręcznik.
Sherman
K. Stein Sherman
K. Stein jest profesorem matematyki University of
California w Davis. Artykuł
jest rozdziałem książki Strength in Numbers (wyd.
polskie Potęga liczb, wyd. Amber, Warszawa 1998) Ten artykuł był publikowany w pismie Michael — październik-listopad- grudzień 2001.
|