|
Realia piekla
Sąd
ostateczny
„Wówczas
zapytają sprawiedliwi: ‘Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym
i nakarmiliśmy Ciebie? Spragnionym i daliśmy Ci pić?
Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię?
Lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię
chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?’ A Król im
odpowie: ‘Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście
jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.’”
„Wtedy
odezwie się i do tych po lewej stronie: ‘Idźcie precz ode
Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i
jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem
przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie
przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie
odwiedziliście Mnie’... I pójdą ci na mękę wieczną,
sprawiedliwi zaś do życia wiecznego”.
Pielgrzymi
św. Michała wprost dosłownie odbierają powyższy
wyjątek z Pisma Świętego. Czym przecież jest Kredyt
Społeczny jak nie pracą by nakarmić głodnych,
przyodziać nagich i dać schro-nienie bezdomnym, pracą dążącą
do lepszego systemu ekonomicznego, systemu który udostępniłby
każdemu człowiekowi pieniądze na zakup
najpotrzebniejszych środków do życia. Każdy Pielgrzym
św. Michała wie, że cokolwiek uczyni choćby
najmniejszemu ze swoich sąsiadów, uczyni to samemu Panu. A więc
pracując w imię bożej spra-wiedliwości ma nadzieję
na osiągnięcie wiecznego szczęścia w królestwie
niebieskim. Jego największym przecież pragnieniem jest bycie
przy Bogu, który obdarza go nieskończoną miłością
i doprowadzi do szczęścia przekraczającego nawet
najskrytsze jego sny.
Niestety,
niewielu jest takich, którzy myślą dzisiaj o życiu po
śmierci, przedkładając nad wszystko sprawy i przyjemności
życia ziemskiego. Albo łudzą się myślą,
że osiągną królestwo wiekuiste bez większego wysiłku
z ich strony, łamiąc na każdym kroku przykazania Boże,
czyniąc pieniądz swoim Bogiem, nie myśląc wcale o
życiu zgodnym z naukami głoszonymi przez samego Chrystusa.
Piekło
istnieje
Musimy
jednak cały czas pamiętać, że istnieje także
piekło. Sam Pan wielokrotnie uświadamia nas o tym, przemawiając
do nas słowami Pisma Świętego. A mimo to wielu ludzi
kwestionuje, lub wręcz otwarcie zaprzecza istnieniu piekła.
Piekło jednak istnieje! Kościół katolicki naucza, że
jeśli dusza odejdzie z tego świata w stanie grzechu śmiertelnego
bez poczucia jakiejkolwiek winy i żalu, już na zawsze zostanie
skazana na piekło.
W
swojej książce pod tytułem
„Przekroczyć próg nadziei”, Papież Jan Paweł II
tak powiedział na temat Rzeczy Ostatecznych i istnienia piekła:
„Jeszcze w niezbyt odległych
czasach, w kazaniach rekolekcyjnych czy misyjnych, sprawy ostateczne
stanowiły zawsze nienaruszalny punkt programu rozważań i
kaznodzieje umieli na ten temat mówić w sposób obrazowy i
sugestywny. Iluż ludzi te kazania i nauki o sprawach ostatecznych
skłoniły do nawrócenia, do spowiedzi!”
„Czy
może Bóg, który tak umiłował człowieka, zgodzić
się na to, aby tenże Go odrzucił i przez to został
skazany na męki wieczne? A jednak słowa Chrystusa są
jednoznaczne. U Mateusza wyraźnie mówi o tych, którzy pójdą
na męki wieczne (por. 25, 46)... Równocześnie jest jednak coś
takiego w samej ludzkiej świadomości moralnej, co broni się
przed utratą tej perspektywy: czy Bóg, który jest miłością,
nie jest także ostateczną sprawiedliwością? Czy może
się zgodzić na te straszliwe zbrodnie, czy mogą one przejść
bezkarnie?... Czy piekło nie jest poniekąd ostatnią
‘deską ratunku’ dla sumienia moralnego człowieka?”
Nic
nie zaszkodzi od czasu do czasu porozważać na temat horroru i
wieczności piekła, aby bardziej efektywnie przeciwstawiać
się grzechowi i utrzymać się na wąskiej drodze
prowadzącej do wiecznego królestwa w niebie. Poniżej
przedstawiamy poświęcone tej tematyce wyjątki z książki
św. Alfonsa de Liguori zatytułowanej „Przygoto-wanie
do śmierci”. Podtytuły pochodzą od redakcji.
Melvin
Sickler
Św.
Alfons Maria de Liguori
Nasza
wiara mówi nam, że piekło istnieje.
Gdzieś w środku Ziemi istnieje więzienie, w którym
karę odbywają buntownicy przeciwko Bogu. Czym jest piekło?
Miejscem kaźni dla potępionych. Miejscem kaźni, gdzie
wszystkie zmysły i moce potępionych dostąpią
odpowiednich im tortur, gdzie im bardziej ktoś obraził Boga
jakimkolwiek zmysłem, tym bardziej ten zmysł będzie
torturowany.
Wieczne
ciemności
Wzrok
będzie torturowany ciemnościami. Jakże żałośnie
czułby się człowiek uwięziony w ciemnej jaskini na
czterdzieści czy pięćdziesiąt lat, a może nawet
na całe swoje życie. Piekło jest lochem szczelnie zamkniętym
ze wszystkich swoich stron tak, że ani jeden promyk słońca,
ani żadne inne światło nigdy tam nie dotrze. Ogień
ziemski promieniuje jasnością, ale ogień piekielny jest
całkowicie pozbawiony blasku. Tłumacząc to zjawisko
św. Bazyli wyjaśnił, że Pan oddzieli światło
od ognia tak, iż ogień będzie palił, ale żadne
światło nie będzie od niego promieniować... Św.
Tomasz nauczał, że potępieni zobaczą tylko takie
światło, które powiększy ich cierpienia. W tym pro-myku
światła zobaczą deformację współpotępień-ców
i diabłów przybierających okropne formy, aby jeszcze bardziej
spotęgować terror potępionych.
Odór
nie do zniesienia
Zmysł
powonienia również zostanie poddany torturom. Jakże przykrym
byłoby doświadczyć zamknięcia w pomieszczeniu z rozkładającymi
się zwłokami! Potępieńcy
muszą
przebywać pomiędzy milionami rozpustników, którzy choć
bezustannie żywi dla bólu, nazywani są ścierwami ze względu
na smród, jaki się od nich rozchodzi. Święty Bonawentura
powiedział, że gdyby ciało choć jednego tylko skazańca
umieszczono na ziemi, wystarczyłoby to, aby smrodem jaki z niego
promieniuje zabić wszystkich ludzi. „Tam”, powiedział
św. Tomasz: „przebywanie we
wspólnocie rozpustników nie umniejszy, ale wręcz spotęguje
niedolę skazańca.” Cierpienia są tym bardziej nie
do zniesienia, im większy jest smród, jęk potępionych i
ciasnota miejsca.
W
piekle, wszyscy będą ściśnięci jeden na drugim,
jak owce gromadzące się razem w zimę. Co więcej, będą
jak winogrona ściśnięte winną prasą bożego
gniewu. To będzie przyczyną bólu wynikającego z niemocy
poruszania się. Tak więc, w jakiejkolwiek pozycji potępieńcy
spadną do piek-ła w ich ostatnim dniu życia, w takiej
pozostaną już bez zmiany położenia, ani możliwości
ruszenia ręką czy nogą, dopóki Bóg będzie Bogiem.
Nieustanny
hałas
Zmysł
słuchu będzie katowany nieustannym wyciem i płaczem tych
nędznych istot, które zostały zatopione w czeluściach
rozpaczy. Diabły będą torturowały potępieńców
nieustannymi hała-sami. Jakże męczące jest dla kogoś,
kto pragnie zasnąć słyszeć jęk chorego człowieka,
ujadanie psa, czy krzykliwy płacz niemowlęcia! Tym bardziej,
jak nędzny jest stan potępieńca, który musi przez całą
wieczność nieustannie słuchać krzyku i płaczu
współtowarzyszy jego kaźni!
Potępieni
będą też katowani morzącym gło-dem i nigdy nie
dostąpią nawet kęsa chleba. Ich pragnienie będzie
tak wielkie, że cała woda oceanu nie byłaby w stanie tego
ugasić, ale nigdy nie otrzymają oni nawet jednej kropli.
Ognie
piekielne
Największe
jednak cierpienia potępionych po-chodzą od ognia piekielnego
torturującego zmysł dotyku. Nawet w tym życiu ból, jaki
przysparza sparzenie ogniem jest największym cierpieniem, ale według
św. Augustyna, nasz ziemski ogień, w porównaniu z ogniem
piekielnym, jest niczym innym jak tylko ogniem przedstawionym na obrazie.
Jak
stwierdził św. Wincenty Ferreriusz, nasz ogień jest zimny
w porównaniu z ogniem piekielnym. Powodem tego jest to, iż ziemski
ogień został stworzony po to, by nam służyć,
ale ogień piekielny Bóg stworzył po to tylko, aby torturować
potępionych. Gniew samego Boga rozpala ten ogień zemsty.
Potępieni
zostaną zesłani nie do ognia, ale w sam ogień.
„Odejdźcie ode Mnie, wy przeklęci, w ognie wieczyste.” Tak
więc, jak polano w piecu, tak potępieńcy będą
otoczeni ogniem. Czeluść og-nia będą
mieli pod sobą, nad sobą i z każdej swojej strony. Jeżeli
czegokolwiek będą dotykać, albo cokolwiek będą
widzieć, lub czymkolwiek będą oddychać, nie będzie
to nic innego, jak ogień. Bę-dą żyć w ogniu tak,
jak ryba żyje w wodzie. Ogień nie tylko będzie otaczał
potępionych, ale wejdzie także we wszystkie ich wnętrzności,
aby ich torturować. Ich ciała staną się ogniem. Ogień
będzie palił wszystkie ich wnętrzności, serce, mózg,
krew w żyłach, nawet szpik w kościach. Każdy potępiony
stanie się piecem ogniowym.
I
tak jak dzika bestia pożera owce, tak ogień piekielny pożera
potępieńców, z tą jednak różnicą, iż
nigdy nie spowoduje ich śmierci. „Głupcy”, powiedział
św.
Piotr Damiani adresując do rozwiąz-łych,
„kontynuujcie, kontynuujcie rozpustę swojego ciała;
przyjdzie dzień, kiedy nieczystość, jak smoła, będzie
odżywiać i zwiększać w waszych wnętrznościach
pożogę torturującą was w piekle.” Święty
Hieronim powiedział, że ten ogień przyniesie ze sobą
wszystkie bóle i cierpienia, jakim ludzie byli poddawani na tej ziemi,
czy to bóle w boku, bóle głowy, bóle wnętrzności, czy
bóle nerwów. Musimy przy tym pamiętać, że całe
cierpienie, z jakim się spotykamy na tej ziemi jest, jak to
powiedział św. Jan Chryzostom, niczym innym, jak tylko cieniem
bólów piekielnych.
Cierpienia
duszy
Właściwości
duszy będą również poddane cierpieniom. Pamięć
potępionych będzie torturowana poprzez pamiętanie czasu,
jaki był im dany za życia na ocalenie ich duszy, a który spędzili
na przymnażaniu własnego potępienia; przez pamiętanie
łask, jakimi obdarzył ich Bóg, a których nie umieli
wykorzystać. Ich zdolność rozumowania będzie
torturowana zrozumieniem tych wszystkich wspaniałych dóbr, które
stracili tracąc niebo i Boga, i że strata ta jest
nieodwracalna.
Ich
wola cierpieć będzie, gdyż zobaczą, że wszystko,
o co poproszą zostanie im odmówione. Te nędzne istoty nigdy
nie będą miały tego, czego pragną i będą
bezustannie gnębione katuszami, którymi sami się brzydzą
. Ich pragnieniem będzie uwolnić się od cierpień i
dostąpić pokoju, lecz w swoich cierpieniach na zawsze już
pozostaną, a pokoju nigdy już nie zaznają.
Ból
z powodu straty
Lecz
całe to cierpienie jest niczym w porównaniu z bólem z powodu
straty. Piekło nie składa się tylko z ciemności,
smrodu, jęków, i ognia; ból, który stanowi piekło, to ból
z powodu straty Boga. "Niech cierpienia," powiedział
święty Bruno, "przy-mnożą cierpień, ale
niech nie będą one pozbawieniem Boga." Zaś św.
Jan Chryzostom powiedział, że nawet tysiąc piekieł
nie dorówna temu bólowi. Jak stwierdził św. Augustyn, jeżeli
potępieni cieszyliby się widokiem Boga, "nie czuliby bólu,
a piekło zmieniłoby się w raj.”
Przy
swoim zejściu z tego świata dusza, jak powiedział św.
Antoni, natychmiast widzi, że została stworzona dla Boga. Stąd,
z pośpiechem podąży naprzód, by objąć swojego
Dobrego Władcę: jednak, jeżeli będzie ona w grzechu,
Bóg odrzuci ją od siebie.
Ach!
Gdybyśmy tylko mogli usłyszeć lament jednego z potępieńców
i zapytali go, dlaczego tak gorzko płacze, jego odpowiedź
brzmiałaby: płaczę, ponieważ straciłem Boga i
nigdy już Go nie zobaczę. Czyżby ta nieszczęsna
istota mogła kochać Boga w piekle i poddać się Jego
woli? Nie, jeśli mogłaby tak uczynić, piekło nie byłoby
piekłem. Ten nieszczęśnik nigdy nie będzie mógł
kochać swego Boga ani poddać się Jegoj woli; nienawidzi i
będzie Go nienawidzieć na wieki; a jego piekło będzie
polegało na przekonaniu, że Bóg jest nieskończenie dobry,
a on jest zmuszony nienawidzieć Go, podczas gdy widzi, że Bóg
zasługuje na nieskończoną miłość.
Potępieńcy
będą nienawidzieć i przeklinać Boga; a przeklinając
Boga, przeklną także wszyst-kie dobra, jakie na nich zesłał;
przeklną stworzenie,
odkupienie, sakramenty, zwłaszcza sakrament chrztu i pokuty, a nade
wszystko, najświętszy sakrament ołtarza. Będą
oni nienawidzieć wszystkich aniołów i świętych, zwłaszcza
swojego Anioła Stróża i swoich świętych wstawienników,
a przede wszystkim Matkę Bożą. Głównie jednak swoją
nienawiść skierują do Trzech Osób Bożych, wśród
których w szczególny sposób będą nienawidzieć Syna Bożego,
który kiedyś umarł dla ich zbawienia; będą
przeklinać Jego rany, Jego krew, Jego cierpienie i Jego śmierć.
Wieczność
piekła
Gdyby
piekło nie było na wieki, nie byłoby piekłem. Ciągłe
cierpienie mające jednak swój kres, nie jest wystarczająco ciężką
karą. Nawet najlżejszy ból oka czy zęba trwający długi
czas staje się w końcu nie do zniesienia... Czym więc
musi być piekło, gdzie potępiony nie jest poddawany zwykłemu
bólowi oka, czy zęba, albo torturom rozpalonym do czerwoności
żelazem, ale musi znosić wszystkie bóle i wszystkie
cierpienia? I to jak długo? Przez całą wieczność!
Gdyby
piekło trwało tylko sto lat, albo nawet tylko dwa lub trzy
lata, byłoby to i tak największym szaleństwem dla Chrześcijanina
skazywać siebie na taki czas na ogień za chwilę
nikczemnej przyjemności. Ale tu nie ma mowy o trzydziestu, o stu,
czy nawet stu tysiącach lat; tu jest mowa o nieustannym cierpieniu
wciąż tych samych katuszy – katuszy, które nigdy nie będą
miały końca i nigdy, nawet w najmniejszym stopniu, nie zostaną
złagodzone.
Być
może potępieńcy podnoszą się na duchu fałszywą
nadzieją, że znajdą jakąś ulgę w swojej
rozpaczy. Człowiek śmiertelnie ranny, przykuty do łoża,
któremu lekarze nie dają już szans, może wciąż
pocieszać się nadzieją na znalezienie lekarza czy środka,
który wyleczy jego rany. Potępieniec jednak niech nie łudzi
się mówiąc: „–
Kto wie, być może pewnego dnia uda mi się uciec z tego więzienia?”
Nie, w piekle nie ma nadziei, czy to fałszywej czy prawdziwej; tam
nie ma „być może”. Nieszczęśliwy potępieniec
zawsze będzie widział wypisany wprost przed jego oczyma wyrok
potępienia, wyrok skazujący go na rozpacz w tym padole katorgi.
Co więcej, potępieńcy nie tylko cierpią katusze
danego momentu, ale w każdym momencie znoszą ból całej
wieczności powtarzając: „–
To, co teraz cierpię, muszę cierpieć już na zawsze.”
Jak powiedział Tertulian: „oni dźwigają ciężar
wieczności.”
Skazanie
na piekło jest wielką karą, ale to co powinno przerażać
nas bardziej, to fakt, że będzie to nieodwracalne.
Gdyby
Anioł powiedział do potępieńca: „–
Opuścisz piekło, ale dopiero po upłynięciu tylu wieków,
ile jest kropel w oceanie, liści na drzewie, albo ziarenek piasku w
morzu,” ten poczułby większą radość niż
żebrak w chwili wyniesienia go na tron. Tak, wszystkie te wieki
przeminą pomno-żone nieskończoną ilość
razy, a piekło będzie wciąż u początku swojego
istnienia.
Potępieńcy
będą zadawać diabłom pytania. Kiedy to się skończy? Kiedy te trąby, te wrzaski, ten smród,
ten ogień, to cierpienie zostaną przerwane? W odpowiedzi usłyszą:
„Nigdy, nigdy!” A jak długo to będzie trwać?
”Wieczność, wieczność!”
Ach,
mój Panie! Oświeć tak wielu zaślepio-nych chrześcijan,
którzy na błagania, by siebie nie skazywać na potępienie,
odpowiadają: "–
Jeżeli mam iść do piekła, muszę mieć
cierpliwość”. O Boże! Nie mają oni cierpliwości,
aby przetrwać największe zimno lub przebywać w
przegrzanym pomieszczeniu. Więc jakże będą mieli
cierpliwość, by trwać w tym morzu ognia, deptani przez
diabłów, opuszczeni przez Boga i wszystkich innych na całą
wieczność?
Sprawiedliwość
kary
Niedowiarek
z pewnością powie: „–
Czy może być sprawiedliwym ukaranie wiekuistymi cierpie-niami
grzechu, który trwał zaledwie moment?” Ale jak, pytam, śmie
grzesznik dla chwilowej przyjemności obrazić Boga w Jego
nieskończonym majestacie? Piekło jest zaledwie niewielką
karą za grzechy śmiertelne; obraza nieskończonego
maje-statu zasługuje na nieskończenie wielką karę.
„W każdym grzechu śmiertelnym”, jak mówi św.
Bernardyn ze Sieny, „nieskończenie wielka obraza zadawana jest
Bogu; a nieskończenie wielka krzywda zasługuje na nieskończenie
wielką karę.”
Poza
tym, ponieważ potępieni nie są zdolni do zadośćuczynienia
za grzechy, jakich się dopuścili, ich kara powinna być z
konieczności niezmienna. W tym życiu skruszeni grzesznicy mogą
pokuto-wać za niesprawiedliwości, jakich się dopuścili
jedynie w takiej mierze, w jakiej zasługi Jezusa Chrystusa do nich
się odnoszą. Jednak rozpustnicy spod zasług tych są
wykluczeni. Co więcej, ponieważ nie są oni w stanie
uspokoić Bożego gniewu i z racji, iż grzech ich na zawsze
już pozostanie niezmienionym, ich kara musi być równie
wiekuista. A więc, jak powiedział
Belluacensis: „grzech ich musi być na
wieki ukarany i nigdy nie będzie mógł być odpokutowany”,
dlatego też, tak jak powiedział św. Augustyn,
„tam grzesznik nie może zaznać litości.” Z tego też
powodu, gniew Pana zawsze już pozostanie skierowany przeciw-ko
niemu.
Konieczność
modlitwy
Św.
Alfons powiadał zawsze: „Ci,
którzy się modlą będą ocaleni; ci, którzy się
nie modlą będą potępieni.”
Zastanówmy
się nad koniecznością modlitwy. Św. Jan Chryzostom mówi,
że tak, jak ciało bez duszy jest martwe, tak martwa jest dusza
bez modlitwy. Uczy on także, że tak, jak woda jest konieczna,
by uchronić rośliny od zwiędnięcia, tak modlitwa
jest konieczna, by uchronić nas od wiecznego potępienia.
Bóg
chce ocalenia wszystkich ludzi. Ale chce On także, żebyśmy
prosili Go o łaski konieczne do zbawienia. Z jednej strony, niemożliwe
jest dla nas przestrzeganie boskich nakazów i ocalenie naszych dusz bez
rzeczywistej pomocy Boga; z drugiej, Bóg nie da nam swoich łask,
jeżeli Go o nie nie poprosimy...
Św.
Augustyn uczy, że Bóg daje bez modlitwy pierwsze łaski, takie
jak powołanie do wiary i skruchy; ale wszystkie inne łaski, a
szczególnie dar wytrwałości, daje On tylko tym, którzy Go
proszą. Tak więc, teolodzy tacy jak: św. Bazyli, św.
Augustyn, św. Jan Chryzostom, Klemens z Aleksandrii i inni uczą,
że dla wszystkich ludzi modlitwa jest konieczna do zbawienia; zatem
bez niej niemożliwe jest ocalenie. A najbardziej uczony z nich
Lessiusz twierdzi, że ta doktryna musi być podstawą wiary.
Ten,
kto się modli jest na pewno ocalony, a ten, kto się nie modli
jest z pewnością stracony. Wszyscy wybrani są ocaleni
przez modlitwę, a wszyscy potępieni są straceni przez jej
lekceważenie, a powodem ich największej rozpaczy jest i na
zawsze będzie przekonanie, że było w ich mocy ocalić
swoje dusze przez modlitwę, a teraz czas zbawienia bezpowrotnie minął.
Św.
Alfons Maria de Liguori
Różaniec
i Szkaplerz
16
czerwca 1251 r. w otoczeniu Aniołów, Najświętsza Maryja
Panna objawiła się św. Szymonowi Stockowi. Podała mu
Szkaplerz koloru brązo-wego z następującą obietnicą:
„Kto umrze przyodziany Szkaplerzem, nie zostanie potępiony.”
Jedna
z piętnastu obietnic Najświętszej Maryi Panny przekazana
bł. Alanusowi dotycząca recytacji Różańca: „Dusza,
która poleca Mi siebie samego poprzez odmawianie Różańca nie
zginie.”
Najświętsza
Maryja Panna powiedziała do św. Dominika: „Przez
Różaniec i Szkaplerz, pewnego dnia ocalę świat.” Czy to aż tak wiele, aby każdy nosił Szkaplerz i codziennie odmawiał co najmniej pięć tajemnic Różańca Świętego? Melvin Sickler
Michael Nr
2, listopad-grudzień
1999 |