|
Kapitalizm i komunizm „Komunizm jest zły w samej swojej istocie” – Pius XI Kapitalizm
odpowiada dążeniom człowieka,
Louis Even
Zbyt
często możemy usłyszeć:
„Kapitalizm nie jest lepszy od komunizmu. Kościół
potępił oba systemy z tą samą siłą. A więc
system kapitalistyczny nie zasługuje na więcej uwagi niż
system komunistyczny.” Jest
to kompletna nieprawda. Takie stwierdzenia oznaczają
przypisywanie systemowi kapitalistycznemu zła, które nie
pochodzi z samego systemu, lecz z nadużyć ludzi, którzy
zachowują się bardziej jak tyrani (podobnie jak przywódcy krajów
komunistycznych), niż jak obywatele kraju prawdziwie
kapitalistycznego. Papież
Pius XI tylko o samym komunizmie napisał: „58. Komunizm jest zły
w samej istocie swojej i w żadnej dziedzinie nie może z nim
współpracować ten, kto pragnie chrześcijańską
ocalić cywilizację.” (encyklika Divini redemptoris
– O bezbożnym komunizmie, 19 III 1937 r.) Jakkolwiek
w innej encyklice (Quadragesimo anno) ten sam papież napisał:
„101. Kapitalizm sam z siebie nie zasługuje na potępienie.
I rzeczywiście nie jest on z natury zły, ale został wypaczony.”
Zobaczymy w dalszym ciągu artykułu, w jaki sposób. Komunizm
jest w samej swojej istocie zły nie tylko dlatego, że odcina
człowieka od Boga, ale także dlatego, że przywiązuje
małą wagę do jednostki, nawet w sferze doczesności.
Komunizm degraduje osobę ludzką. Nie bierze pod uwagę
natury człowieka stworzonego przez Stwórcę. Depcze jego wolność
wyboru. Człowiek jest dla komunizmu niczym więcej niż
narzędziem, które może być użyte dla celów partii,
narzędziem, które musi dotrzymywać realizacji tych celów,
albo zostanie bezwzględnie zgniecione. Komunizm
jest systemem w najwyższym stopniu tyrańskim. Kiedy partia
komunistyczna dojdzie do władzy nie zezwala na nic, co może
tej władzy zagrażać. Sprawuje całkowitą kontrolę
nad wszystkim i wszystkimi. Nakazuje, co robić, a czego nie robić:
musisz zaakceptować to, o czym państwo zadecydowało za
ciebie, albo uczyni ono twoje życie nędznym. System
kapitalistyczny nie osiągnął tego etapu. Wady, które mu
się zarzuca nie tkwią w nim samym i nie pochodzą z jego
natury, lecz z sytemu finansowego, którego używa, systemu finansowego,
który panuje zamiast służyć. To właśnie ten
system finansowy wypacza kapitalizm. System
kapitalistyczny jest, z definicji, systemem, który odpowiada
aspiracjom ludzkiej natury. Faktycznie kapitalizm może być
zdefiniowany jako system, który uznaje i chroni własność
prywatną, wolną przedsiębiorczość, wolność
wyboru każdego człowieka i władzę konsumentów nad
celami produkcji poprzez wolny rynek – produkty, wybrane lub zamówione
przez konsumentów, kierują programami produkcji. Ktoś
może zarzucić: „Rzeczy nie mają się dokładnie
tak w naszych kapitalistycznych krajach. Własność
prywatna przeżywała ciężkie chwile, szczególnie
prywatna własność środków produkcji, którą
cieszy się zawsze nieliczna mniejszość ludzi. Większość
musi wstępować na służbę tej mniejszości
z obawy przed głodem z powodu braku siły nabywczej. Brak siły
nabywczej zabija albo redukuje wolność wyboru dóbr i dlatego
likwiduje władzę konsumentów nad kierunkami produkcji. Czy powtarzające
się konflikty między pracodawcami, którzy stanowią
mniejszość i pracownikami, którzy stanowią większość
nie pokazują, że obecny system ma trudności z odpowiedzią
na aspiracje ludzi i że nawet kapitalizm przywiązuje małą
wagę do wolności wyboru ogromnej większości?” Odpowiedź
na ten zarzut tkwi dokładnie w fakcie, że kapitalizm jest
ograniczony do nielicznej mniejszości i nie jest szeroko
rozpowszechniony, tak by mogła się nim cieszyć ogromna większość.
Nie można mówić o tym, że kraj żyje w systemie
kapitalistycznym, gdy kapitalizm dotyczy tylko 5% populacji, a 95% ludzi
żyje tylko dzięki zezwoleniu lub dobrej woli tamtych 5%.
Taki system jest więc tylko w 5% kapitalizmem, a w 95%
niewolnictwem i zbliża się do komunizmu, kiedy władza nad
życiem innych jest skupiona w rękach niewielu. Tak
więc to nie ekonomię kapitalistyczną samą w sobie
musimy obwiniać. Nie można życzyć sobie destrukcji
kapitalizmu, wręcz przeciwnie, musimy chcieć jego szerokiego
rozpowszechnienia wśród wszystkich. Jeśli tylko 5% populacji
narodu cieszy się statusem kapitalisty, trzeba dążyć
do wzrostu tej liczby do 100%, zamiast życzyć sobie jej obniżenia
do zera. Przez
Kredyt Społeczny
Jest to dokładnie to, co uczyniłby system finansowy Kredytu Społecznego, zamieniając obecny system finansowy, który panuje, zatruwa i stopniowo zabija prawdziwy kapitalizm. Kredyt Społeczny przemieniłby każdego obywatela w kapitalistę, faktycznie i prawnie. Na polu ekonomicznym zostałyby przywrócone prawa człowieka i uznane zostałoby jego prawo do organizowania swego życia zgodnie z jego własnymi wyborami, pod warunkiem, że respektuje on to samo prawo w stosunku do innych ludzi. Również
ekonomicznie mówiąc, największą korzyścią z
bycia kapitalistą, kiedy człowiek wie jak ograniczyć pogoń
za wciąż rosnącym bogactwem materialnym, jest jego
wolność wyboru. Kiedy jego dochód kapitalisty pozwala mu na
przyzwoite życie, może on w sposób wolny zaakceptować
lub odrzucić każdy projekt, który jest mu proponowany.
Ponieważ jego dochód nie zależy od osobistego udziału w
produkcji, może on wykorzystywać swój wolny czas jak sobie
życzy. Może on oczywiście wciąż akceptować
pracę w przedsiębiorstwach kierowanych przez innych, ale może
też podejmować działania z własnego wyboru i działania
te mogą dobrze przyczyniać się do wzbogacenia społeczeństwa
w dobra niekoniecznie natury materialnej. Praca swobodna jest zazwyczaj
bardziej twórcza i owocna niż praca najemna. Dochód
kapitalisty nazywa się dywidendą. Dywidenda przynosi
bezwarunkowe bezpieczeństwo ekonomiczne lub „absolutne
bezpieczeństwo ekonomiczne”, żeby użyć słów
samego Douglasa, założyciela szkoły Kredytu Społecznego.
Zarobki i płace, jeśli wystarczają na przyzwoite czy też
nawet bogate życie, mogą tylko oferować ograniczone i
warunkowe bezpieczeństwo ekonomiczne, bezpieczeństwo, które
zależy od pracy, zatrudnienia i rodzaju służby. Ci,
którzy wysławiają płace i dyskredytują dywidendy
wysławiają zniewolenie i dyskredytują wolność.
Związki zawodowe i inne grupy, które zalecają politykę
pełnego zatrudnienia łączą prawo do życia z
niewolnictwem. Zwolennicy Kredytu Społecznego są rzecznikami
dywidendy społecznej dla każdego bez wyjątku człowieka.
Chcą dla wszystkich ludzi systemu ekonomicznego wolności,
prawa do życia związanego z osobą ludzką, a nie z
tym, czy ta osoba jest, czy nie jest zatrudniona w produkcji.
Dywidenda społeczna będzie przysługiwała każdemu,
zarówno tym, którzy są zatrudnieni, jak i tym, którzy nie są
i w żadnej mierze nie przeszkodzi w należytej zapłacie
tym, którzy są zatrudnieni w produkcji. Wszyscy
kapitalistami
Na
czym opiera się Kredyt Społeczny, kiedy mówi, że każdy
człowiek jest prawnie kapitalistą? Było to już wyjaśnione
kilkakrotnie w poprzednich numerach Michaela. Teraz spróbujemy
to podsumować. Dzisiejsza
produkcja jest rezultatem wielu czynników: po pierwsze, istnienia
surowców i zasobów naturalnych stworzonych przez Boga, bez których
nic nie byłoby możliwe; po drugie, wiedzy i technologii
zdobywanej i przekazywanej z generacji na generację, wynalazków
i odkryć nowych źródeł energii, ulepszania procesów
produkcji; po trzecie, ludzkiej pracy, ale w malejącej proporcji; i
po czwarte, inwestycji, kapitału finansowego, który składa się
ze zwykłych cyfr pozwalających na mobilizację materiału
i siły roboczej. Spośród
tych czterech czynników najważniejsze są oczywiście
dwa pierwsze. Najpierw zasoby naturalne, przez nikogo nie wypracowane,
lecz dane przez Boga dla wszystkich, kapitał realny stworzony dla
wszystkich ludzi wszystkich generacji, do użytku dla ich
normalnych potrzeb lub do zachowania, jeśli są to dobra
nieczynne, jak rudy, a nie po to, żeby je głupio trwonić,
jak to się robi dzisiaj w niepohamowanym tempie na skalę
światową. Następnie
wciąż rosnący postęp w sposobach i metodach
produkcji; postęp tworzony przez poprzednie generacje, a nie
tylko przez naszą; postęp, którego rozwój i przekazywanie
zawdzięczamy życiu w społeczeństwie i za którego wyłącznego
spadkobiercę nie może uchodzić żaden pojedynczy człowiek,
czy grupa ludzi. To jest właśnie to wspólne dziedzictwo,
kapitał realny o wielkiej wartości, który pozwala społeczeństwom
produkować jeszcze więcej, nawet przy mniejszym zatrudnieniu
w produkcji. Ukryjmy
to społeczne dziedzictwo, a dzisiejsza produkcja nie osiągnie
jednej setnej tego, co osiąga
obecnie, nawet jeśli zatrudnilibyśmy wszystkich będących
do dyspozycji ludzi i zainwestowali wszystkie potrzebne pieniądze. Oto
dlaczego mówimy, że każdy bez wyjątku członek społeczeństwa
rodzi się jako spadkobierca i właściciel największego
kapitału realnego, przeważającego czynnika dzisiejszej
produkcji. Każdy musi mieć prawa kapitalisty do rosnącego
udziału w owocach produkcji, bez eliminowania płac i zarobków
tych, którzy osobiście uczestniczą w tworzeniu kapitału
społecznego. Dodajmy
też za Douglasem, że wzrost wydajności produkcyjnej,
spowodowany rozwojem dziedzictwa społecznego, a nie osobistym wkładem
producentów, powinien być przeniesiony na procentowy wzrost siły
nabywczej rozprowadzanej w formie dywidendy dla wszystkich i procentową
obniżkę siły nabywczej w formie płac za prace, które
są coraz mniej niezbędne. Dotrzymać
planu Bożego
Ta
metoda dystrybucji jeszcze obfitszej i łatwiejszej do wykonania
produkcji wyeliminowałaby jakąkolwiek komunistyczną czy
socjalistyczną propagandę u jej korzeni. Byłby to także
najskuteczniejszy sposób konkretnego uznania tego, co papież Pius
XII nazywał fundamentalnym prawem każdego człowieka do
korzystania z dóbr materialnych Ziemi w swoim słynnym przemówieniu
radiowym wygłoszonym 1 czerwca 1941 roku: „10.
...dobra [zostały] stworzone przez Boga dla wszystkich ludzi, zarówno
wszystkim dostawały się według zasad sprawiedliwości
i miłości. Każdy
człowiek, jako istota żyjąca i obdarzona rozumem, ma
rzeczywiście z natury zasadnicze prawo korzystania z dóbr
materialnych ziemi, chociaż zostawione jest woli ludzkiej i
prawnym formom poszczególnych narodów regulowanie ich bardziej
szczegółowe w praktycznym wykonaniu.” Czy
jakiekolwiek prawne formy, jakiekolwiek prawa proponowały
kiedykolwiek metodę tak efektywną, jak dywidenda dla każdego
bez wyjątku, podstawowy dochód, żeby zastosować w
praktyce prawo każdego człowieka do korzystania z dóbr
materialnych ziemi? Mogłoby to być z łatwością
wykonane, co najmniej w krajach rozwiniętych, gdzie najpoważniejsze
problemy ekonomiczne nie są związane z produkcją, lecz
ze sprzedażą dóbr. Papież
dodał: „To prawo osobiste do dóbr materialnych w żaden
sposób nie może być zniesione, nawet przez inne prawa,
pewne i pokojowe.” Te
inne pewne i pokojowe prawa oczywiście włączają
prawo własności – własności ziemi, przedsiębiorstw
produkcyjnych, środków transportu, sklepów, itp. Wszystkie te
dobra są prawnie zarządzane przez ich właścicieli,
którzy mogą słusznie czerpać z nich dochód, który
jest dla nich tym, czym płace są dla zatrudnionych. Jednak
jest faktem, że tylko Bóg jest absolutnym właścicielem
wszystkiego. Jest On pierwszym autorem jakiejkolwiek możliwości
produkcji i chce On, żeby każdy człowiek, wszystkie Jego
dzieci cieszyły się owocami Jego pracy. Oto dlaczego Jego Kościół
przypomina nam, że każda własność prywatna ma
do wypełnienia funkcję społeczną. Innymi słowy,
nie może być ona używana dla wyłącznej korzyści
właściciela, ale ma być użyteczna dla wszystkich, ma
być używana dla wspólnego dobra wszystkich. Dziś
ta społeczna funkcja stała się trudna do wypełnienia
przez wielu prywatnych właścicieli, którzy muszą walczyć
o to, żeby tylko uratować swoją własność
od ruiny w świecie niepowstrzymanej konkurencji, finansowych
przywilejów dla najsilniejszych i ciągle rosnących podatków
nakładanych przez wszystkie szczeble administracji rządowej
i ciała publiczne. A
zatem społeczna funkcja własności prywatnej byłaby
wspaniale i automatycznie wypełniona przez dywidendę społeczną,
która dałaby każdemu prawo do udziału w owocach każdego
przedsiębiorstwa produkcyjnego. I to bez zubożania właścicieli,
ale raczej robiąc im przysługę, ponieważ ich
produkty, jeżeli rzeczywiście odpowiadają one ludzkim
potrzebom, byłyby łatwo sprzedawane na rynku, gdzie wszyscy
konsumenci mieliby wystarczającą siłę nabywczą,
żeby zaspokoić swoje podstawowe potrzeby. Odpowiedź
na dwa zarzuty
Zarzuca
się, że koncentracja bogactwa w rękach niewielu
prowadzi do komunizmu. Jest to prawda, albo dlatego, że
koncentracja pozostawia masę nie posiadających niczego łatwo
otwartą na komunistyczną lub socjalistyczną propagandę,
albo dlatego, że państwo interweniując w celu przełamania
monopolu, nacjonalizuje wielkie gałęzie przemysłu i
prowadzi do państwowego socjalizmu. Ale nie powinno się
wyprowadzać z tego faktu argumentu przeciwko zdrowemu kapitalizmowi:
to obecny wadliwy i straszliwie skoncentrowany system finansowy
prowadzi rzeczywiście do koncentracji kapitału w rękach
niewielu, wypaczając w ten sposób kapitalizm i otwierając
drogę do komunizmu. Zarzuca
się też, że obecny system kapitalistyczny tworzy nowe
sztuczne potrzeby po to, żeby sprzedać swoją obfitą
produkcję, a to prowadzi do „konsumeryzmu” i materializmu równie
skutecznie jak ateistyczne i materialistyczne prawa krajów
komunistycznych. Tutaj znowu nie można oskarżać ekonomii kapitalistycznej samej w sobie, lecz system finansowy, którego kontrolerzy odmawiają dostarczania siły nabywczej innymi sposobami niż zatrudnienie w produkcji: nie ma pracy, nie ma pieniędzy. Postęp, który powinien być błogosławiony za uwolnienie człowieka od potrzeby zatrudnienia staje się, przeciwnie, przekleństwem i problemem, kiedy dochód znika razem z zanikiem zatrudnienia. Wtedy zaczyna się szukać rozwiązań w produkcji nowych dóbr materialnych. Te nowe dobra muszą być sprzedane, a w tym celu muszą być także wytworzone sztuczne potrzeby. Ludzie muszą być przekonani, że potrzebują tych nowych produktów, co z pewnością przyczynia się do wzmożenia materializmu. Godność człowieka jest bezwzględnie poświęcona konieczności utrzymania produkcji, nawet jeśli produkcja już wytworzona jest więcej niż wystarczająca do zaspokojenia podstawowych potrzeb wszystkich ludzi. Jest to z pewnością pogoń za materializmem. W systemie finansowym Kredytu Społecznego ludzka chciwość – jedna z konsekwencji grzechu pierworodnego – będzie wciąż istniała, lecz nie będzie zaostrzana, czy nawet nakazywana przez potrzebę siły nabywczej powiązanej z zatrudnieniem. Dywidenda społeczna dla wszystkich, która oddzieliłaby – w coraz większej mierze – siłę nabywczą od zatrudnienia w produkcji, prowadziłaby społeczeństwo raczej w kierunku przeciwnym do materializmu. Papież
Paweł VI w encyklice Populorum progressio (O popieraniu
rozwoju ludów) napisał, że pogoń za postępem
domagała się „ludzi mądrych, zdolnych do wnikliwej
refleksji, poszukujących nowego humanizmu, dzięki któremu
ludzie naszych czasów poprzez przyjęcie najszlachetniejszych
wartości, jak miłość, przyjaźń, modlitwa i
kontemplacja mogliby odnaleźć samych siebie.” Przypomina
to nam o spostrzeżeniu chrześcijańskiego filozofa (jeśli
sobie dobrze przypominamy był to Maritain), który powiedział,
że postęp mądrze użyty nie powinien prowadzić
do cywilizacji pracy, ale do cywilizacji kontemplacji. Czy ten nowy humanizm oczekiwany przez papieża, który pozwoliłby uwolnić się człowiekowi od materializmu i cieszyć się „najszlachetniejszymi wartościami, jak miłość, przyjaźń, modlitwa i kontemplacja” nie służyłby dobrze każdemu dzięki adaptacji propozycji finansowych Kredytu Społecznego? Propozycje te zostały zredagowane w 1917 roku przez geniusza, szkockiego inżyniera Clifforda Hugh Douglasa, ale były wytrwale odrzucane i zwalczane nawet przez uniwersyteckich profesorów i innych członków elity, którzy powinni mieć więcej rozumu w głowie. Katolik
i Kredytowiec
Katolik,
który jest także Kredytowcem [zwolennikiem Kredytu Społecznego]
ma wszystkie potrzebne narzędzia, żeby stawić czoła
propagandzie komunistycznej i socjalistycznej na obu, duchowym i
doczesnym, polach. Jakkolwiek
katolik, który przez ignorancję, współudział lub
zaniechanie, zna tylko lub uznaje w ekonomii obecny system finansowy, może
posiadać solidne duchowe argumenty przeciwko komunizmowi, ale
jest żałośnie bezradny, gdy nadchodzi czas prezentacji
chrześcijańskiego rozwiązania wobec strasznego oskarżenia
o niszczenie, porażanie, lub nie dopuszczanie znacznej ilości
dóbr w obliczu uderzających ludzkich potrzeb, które pozostają
nie zaspokojone. Jak
katolik może darować podporządkowanie rzeczywistych możliwości
społecznej lub prywatnej produkcji warunkom systemu finansowego,
który stał się celem zamiast środkiem, panem zamiast sługą;
systemu finansowego, który zgadza się na funkcjonowanie tylko
poprzez nakazywanie, ograniczanie i wprowadzanie w długi? Jak
katolik może wobec tej tyranii nie przedkładać elastycznego
systemu finansowego, który odpowiada fizycznym możliwościom
produkcyjnym z zasadą gwarancji zaspokojenia podstawowych potrzeb
każdego człowieka, bez poniżających dochodzeń,
bez warunków, bez długu? Ojciec
Thomas Landry, O.P., powiedział do grupy Kredytowców w homilii wygłoszonej
7 III 1937 r.: „Jak dobrze jest być katolikiem, kiedy jest się
Kredytowcem i jak dobrze być Kredytowcem, kiedy jest się
katolikiem.” Tak, Ojcze, Pielgrzymi św. Michała są
przekonani o tym przez osobiste doświadczenie. Louis
Even Ten artykuł był publikowany w pismie Michael — październik-listopad-grudzień 2000.
|