|
Louis Even
Zarzut
ogólny
W
całej Kanadzie, we wszystkich dziesięciu prowincjach,
administracje municypalne (miejskie) nie narzekają na nadmiar swych
lokalnych funkcji, ale na brak środków finansowych potrzebnych do
ich właściwego wykonywania.
Nie
jest to zaskoczeniem. Gdy rząd federalny, poprzez podatki bezpośrednie
i pośrednie, pochłonął 5 miliardów dolarów z
kieszeni podatników, a rządy prowincji odcięły sobie
następną pajdę słusznych rozmiarów (pół
miliarda dolarów w Quebec’u), to pozostaje już bardzo mało
do wyciągnięcia od obywateli przez administracje lokalne,
szkolne i miejskie. Rodziny z desperacją przylgnęły do
tych resztek, które im zostawiono; podatnicy, nie bez powodu, wykrzykują
przeciwko każdej podwyżce podatku od nieruchomości,
podatku od wody, podatku od sprzedaży, etc. A lokalne administracje
zostawione bez pomocy, ledwo dyszą.
Dlaczego
nie jesteśmy w stanie finansować bez przeszkód WSZYSTKIEGO,
co kraj nasz może dostarczyć w dziedzinie potrzebnych dóbr
i usług – zarówno publicznych jak i prywatnych – w sektorze,
na poziomie i w miejscu, gdzie produkcja się odbywa ?
Nie
słyszeliśmy nigdy jeszcze, aby administracje miejskie
stwierdziły, że nie mogą wykonać prac w systemie
wodociągów, kanalizacji albo trotuarów, ponieważ zbyt
wielu jest zatrudnionych przy kultywacji ziemi, produkcji odzieży
lub przy budowie domów, albo ponieważ rząd prowincji zatrudnia
zbyt wielu przy budowie dróg, czy rząd federalny przy budowie
swych portów lotniczych albo fabryk broni.
Nie,
nikt nie narzeka na takie rzeczy. Ale jednak, z powodu dziwnej
deformacji systemu, wynalezionego przecież po to aby służył,
nie jesteśmy zdolni płacić za wszystko, co jesteśmy
w stanie wyprodukować, ponieważ wszyscy wspólnie pogrążyliśmy
się w długach. I ponieważ ta deformacja wciąż
występuje, nie możemy marzyć o robieniu nowych rzeczy
bez zaciągania nowych długów.
Potworność
W dodatku, jak na ironię, im niższego szczebla administracja, tym trudniejsze są postawione jej warunki finansowe. Stopy procentowe pożyczek są wyższe dla administracji lokalnych niż dla administracji wyższego szczebla – a przecież w imię humanizmu i sprawiedliwości powinno być odwrotnie. Dlaczego wymagać więcej od małego niż od dużego?
W
poprzednich numerach naszego pisma pisaliśmy o propozycji pożyczki
dla miasta Hull, w związku z którą właściciele domów
domagali się przeprowadzenia referendum. Aby finansować prace
oszacowane na 375 000 dolarów, miasto miało zapłacić
Finansjerze 700 000 dolarów. Jak można być skazanym na zapłacenie
700 000 dolarów za coś, co kosztuje 375 000 dolarów?
Nie
jest to nic nowego, dla miasta Hull nic nowego również. Rok wcześniej
miasto to chciało pożyczyć 745 000 dolarów na budowę
zbiornika. Pożyczka miała być dana na 40 lat, ponieważ
miasto było zbyt biedne, aby spłacić dług wcześniej
i ponieważ było zbyt biedne, aby spłacać szybko.
Finansjera zażądała jako warunek, spłatę nie
tylko kwoty 745 000 dolarów, ale ponadto 1 111 907 dolarów jako
odsetki. Dlatego, z powodu swego ubóstwa, miasto miało zapłacić
1 856 907 dolarów za coś, czego koszt wynosił 745 000 dolarów.
Podatnicy nie wyrazili zgody na podpisanie takiej umowy o pożyczkę,
a więc nie dostali zbiornika – chociaż wykonanie tego
projektu było możliwe. Zbiornik byłby zbudowany, jeśli
byłyby pieniądze. Musimy zawsze wybierać pomiędzy
paraliżem a zadłużeniem!
Jak
cywilizowany kraj może akceptować brzemię takiego
finansowego reżymu?
Rzeczywistość,
która służy; fałsz, który rabuje
Jak
można się wyzwolić z takiej potworności? Po prostu
przez wywieranie nacisków wobec finansowego reżymu, aby pełnił
on swą funkcję z tą samą prędkością i
z tą samą łatwością jak reżym produkcyjny
pełni swoją.
Funkcją
systemu produkcyjnego jest oczywiście produkować, nie
niszczyć. I spełnia on to: produkuje; produkuje sprawnie i
dobrze. Funkcją systemu finansowego jest finansować, nie rabować.
A zatem obecny system finansuje źle i rabuje producentów i
konsumentów. Powróćmy do ostatniego z dwóch przykładów przedstawionych wcześniej, dotyczących miasta Hull: nie ma nic niewłaściwego w tym, że miasto spłacałoby przez 40 lat dług zaciągnięty na budowę zbiornika. Jest to całkiem normalne, ponieważ zbiornik powinien służyć przez co najmniej 40 lat. Aby system finansowy był w zgodzie z rzeczywistością, kredyty muszą być wydawane zgodnie z wielkością i rytmem produkcji, a kasowane zgodnie z wielkością i szybkością konsumpcji. Natychmiastowa produkcja o wartości 745 000 dolarów: natychmiastowa emisja kredytów o łącznej wysokości 745 000 dolarów. Stopniowe zużycie wyprodukowanego dobra: stopniowa spłata kredytów odpowiadająca zużyciu (lub konsumpcji, gdy kredyt dotyczy dóbr konsumpcyjnych). Natomiast niezgodne z rzeczywistością jest wycofanie 1 856 907 z obiegu. Kwota ta nie koresponduje ze zużyciem (deprecjacją lub konsumpcją). Nie można więcej skonsumować niż to, co zostało wyprodukowane. Nie może być konsumpcji o wartości 1 856 907 dolarów odnoszącej się do produkcji o wartości 745 000 dolarów. Nie mogą popękać dwie cegły tam, gdzie była położona tylko jedna.
Jest
to nie tylko niezgodność i fałsz; jest to także złodziejstwo.
Żądać 1 856 907 dolarów za coś, co kosztuje tylko
745 000 dolarów jest rabunkiem i to rabunkiem na wielką skalę.
Potrzeba
pieniędzy z małymi odsetkami
Na
jednym ze swych ogólnokrajowych kongresów, Kanadyjskie Zrzeszenie
Burmistrzów i Rad Miejskich (Federation of Mayors and Municipalities of
Canada) ogłosiło pilną potrzebę reformy w dziedzinie
kredytów dla administracji miejskich. Domagano się, aby
odpowiednie władze utworzyły specjalny fundusz, z którego
miasta mogłyby uzyskiwać pieniądze przy niskich
odsetkach.
Jest
to próba, stale jeszcze nieśmiała i nieprecyzyjna, co
najmniej złagodzenia obciążeń finansowych ciążących
na administracjach miejskich. (Niestety! Nie tylko miasta cierpią z
powodu tego systemu.)
Ale
zrzeszenie nie określiło, jakie władze powinny tworzyć
ten fundusz, ani kto tych funduszy winien dostarczać.
Jeśliby
byłyby one po prostu tworzone z podatków, federalnego lub
prowincjonalnego, i przeznaczone na niskoprocentowe pożyczki dla
miast, to ułatwiłoby to zadanie radom miejskim, ale nie podatnikom.
Ci sami podatnicy płaciliby, jak dawniej, w dwóch lub trzech
miejscach. A jeżeli nie mogą oni płacić bezpośrednio
radom miejskim, to jak mogliby to robić lepiej drogą okrężną?
Jeśliby
omawiane fundusze pochodziły z pożyczek wziętych przez
administrację wyższego szczebla, która płaci sama część
odsetek, a pozostałą część pozostawia do zapłacenia
radzie miejskiej, to nie poprawiłoby to niczego również: podatnik
będzie płacił dwukrotnie; jeden raz radzie swojego miasta,
drugi raz administracji wyższego szczebla.
Godną
rozważenia propozycją byłoby utworzenie konta,
zasilanego przez kredyty wydawane przez Bank Kanady, a następnie
zarządzanego przez rozpatrywane fundusze. Te kredyty, oparte na
realnej zdolności produkcyjnej kraju, są w istocie dobrem
przynależnym społeczeństwu. Otworzenie kanałów do
wprowadzania kredytów do obiegu, aby zaczęły służyć
oraz kanałów obsługujących zwrot kredytów, gdy
kredyty spełniły swą służebną rolę,
nie kosztuje nic z wyjątkiem wydatków na księgowanie i
administrację. Te koszty nie przekroczą ćwierć albo
co najwyżej pół procenta. Tylko takiej opłaty, wnoszonej
za użycie funduszu utworzonego przecież nie dla zysku, ale dla
dobra publicznego, można domagać się od instytucji publicznej,
która uaktywnia swoje kredyty dla dobra społeczeństwa. Ciągle jeszcze nie byłby to Kredyt Społeczny. W systemie finansowym Kredytu Społecznego, zwroty kredytu byłyby dokonywane zgodnie z proporcją całkowitej wartości wszystkich rodzajów konsumpcji do całkowitej wartości wszystkich rodzajów produkcji. A jeśliby, w swym obiegu, te kredyty finansowe spowodowały większy przyrost produkcji niż konsumpcji, wymagane spłaty byłyby mniejsze niż kwoty kredytu wprowadzone do obiegu – z tego słusznego powodu, że dopóki część produkcji nie jest skonsumowana, dopóty muszą pozostać środki płatnicze na zapłacenie tej produkcji, gdy będzie ona konsumowana.
Ale
nawet bez wykraczania poza ramy istniejącego systemu,
ustanowienie i wykorzystanie proponowanych funduszy już uwolniłoby
administracje miejskie od niechlubnej roli bycia sługą reżymu
rozboju, którą przydzielono im dzisiaj. Nie byłoby potrzeby
wydzierania od podatników 1 856 907 dolarów, aby płacić za
coś, co kosztuje tylko 745 000 dolarów. Ten sam organizm – Bank Kanady, albo jakiś mechanizm z nim związany – pozwoliłby również zarządom szkół i innym, większym lub mniejszym, organizacjom publicznym korzystać ze zdolności produkcyjnej kraju, bez zmuszania tych organizacji publicznych do opodatkowywania obywateli półtora raza albo dwukrotnie więcej niż wynosi cena.
Podatnicy,
to znaczy rodziny, zyskałyby na tym. Byłby to już początek,
podczas gdy nadal należałoby czekać, aż system
finansowy osiągnie całkowitą zgodność z
rzeczywistością, służąc społeczeństwu
i wszystkim jego członkom, bez wyjątku, tak jak to zapewnia
Kredyt Społeczny. Louis Even |