Dwie Katedry w walce

Katedra Lucyfera i Katedra Michała Archanioła

Brat Bogumił Marian Adamczyk, urodził się 9 X 1931 r. w Otałęży, powiat Mielec. Po wojnie w 1946 r. zamiesz­kał z rodzicami w Dąbrowie Tarnowskiej, gdzie ukończył szkolę podstawową i dwie klasy szkoły śred­niej. Studia średnie i wyższe (cztery lata teologii) kończył w Tarnowie. Ze względów zdrowotnych nie przyjął świę­ceń kapłań­skich. Po rocznym nowicjacie w Niepokala­nowie (1956 r.) i dwuletnim u o.o. Kame­dułów na Biela­nach (1957-58), za­mieszkał w pustelni k. Kalwarii Ze­brzydowskiej, gdzie wstąpił do III Zakonu św. Franciszka i przyjął imię Bogu­mił. Tam, w czasie czteroletniego po­bytu, napisał m.in. pierwszą część epo­pei ewangelicznej pt. "Pan Jezus”. W tym samym okresie odprawiał pokutne pielgrzymki po całej Pol­sce w zgrzebnym worku z napisem „Czyńcie pokutę”. W 1963 r. przeniósł się na teren Ojcowskiego Parku Narodowego, gdzie w grocie masywu skalnego zw. „sukiennice” zbudował „chatę pu­stelnika” i tam jest na stałe zameldowany (Prądnik Korz­kiewski 67, gm. Wielka Wieś, parafia Biały Kościół).

W 1971 r. po uzyskaniu misji kanonicznej zaanga­żo­wał się w pracę rekolekcyjną na terenie diecezji lubel­skiej i zamojskiej, którą kontynuuje do dnia dzisiejszego.

Od 1981 r. nawiązał kontakt z Polskim Domem w Sta­rej Jerozolimie i znany jest w tamtym śro­dowi­sku jako przewodnik grup pielgrzymkowych po Ziemi Świętej. Tam też napisał drugą część epopei ewange­licznej pt. Pu­bliczne życie Chrystusa.

Obecnie ukazało się kilka książek jego pióra, m in. epopeja ewangeliczna w trzech tomach pt.„Pan Jezus”, ponadto: „Odmawiajcie różaniec”, „Dwie Katedry”, „Dzieci  Boże”, „Rozgrzeszenie” oraz ostatnio wydane „Listy z pokutnej trasy”.

 

 

O misterium zła w świecie napisano już wiele książek. Spotyka się oraz więcej opraco­wań, można by nawet stwierdzić, że obecnie przeżywamy jakąś dziwną fascynację tematami dotyczącymi działania Szatana w życiu czło­wieka. Ta fascynacja złem bardzo często nie prowadzi nas bezpośrednio do Boga, lecz po­zostajemy na poziomie fajerwerków religijnych np.: egzorcyzmy, diabelskie opętania, spiry­tyzm, szeroko rozumiane do­świadczenia okul­tyzmu itp. Obserwując te tajemnicze zjawiska popadamy w niebezpieczeństwo zatrzymania się jedynie na zewnętrznych manifestacjach. Zapominamy o podstawowej Chrześcijańskiej zasadzie, że tak naprawdę walka ze złem roz­poczyna się już w naszym wnętrzu, gdzie każdy człowiek posiada władzę wolno­ści i z tej wol­ności na swój autonomiczny sposób korzysta. Za Świętym Pawłem, apostołem możemy powie­dzieć: „Nie toczymy bowiem walki prze­ciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich”. (List do Efezjan 6:12)

O tej duchowej walce w praktyce, wspaniale pisze brat Bogumił Adamczyk, człowiek, który kil­kadziesiąt lat temu dosłownie przyjął słowa Pana Jezusa: nie martwcie się o to, co będziecie jeść i pić, szukajcie wpierw Królestwa Bożego, a wszystko inne będzie wam przydane. I postanowił wpierw szukać Królestwa Bożego w życiu pustelni­czym i, jak sam potwierdza z perspektywy już po­nad 40 lat, pomimo że nie posługuje się pie­niędzmi, nigdy niczego mu nie brakowało. Szcze­gólnym zaś zamiłowaniem brata Bogumiła jest własnoręczny wyrób różańców.

Wszystkie książki brata Bogumiła traktują o tematyce duchowo-ascetycznej. Kolejne wznowie­nia poszczególnych pozycji świadczą o ogromnym uznaniu czytelników dla jego publikacji. W tym numerze „MICHAELA” po­staramy się zaprezentować szczególnie jedną po­zycję pt. „Dwie Katedry”. Autor dzieli się w niej swoim doświadczeniem walki duchowej i po mistrzowsku odkrywa tajemniczy świat du­chowy, w którym dokonuje się walka o czło­wieka i jego Zbawienie pomiędzy światem zbuntowanych duchów, upadłych demonów, które dążą do zniszczenia człowieka i jego godności, a Światem duchów Niebieskich, które posłane są przez Stwórcę, by ludzkość w tej walce wspomagać i chronić. Autor całość zagadnienia przedstawił na podstawie dwóch Katedr. Pierwsza katedra to szkoła Lucyfera, przywódcy zbuntowanych duchów niebieskich. Lucyfer gromadzi w swojej szkole całe piekło i uczy, w jaki sposób walczyć z człowiekiem, by zwyciężyć i uczynić z niego współpracownika piekła. Podaje sposoby, fortele, oszustwa, kłamstwa i wszelkie inne środki mające poma­gać w zdobyciu władzy nad człowiekiem. Autor ukazuje tu głęboką znajomość nie tylko du­chowości człowieka, ale całej natury ludzkiej. Katedra Lucyfera to kilkanaście wykładów, gdzie poprzez zdobywanie władzy nad zmy­słami Lucyfer prowadzi demony do wiedzy, jak kusić poszczególne stany ludzi: dzieci, mło­dzież, ojców i matki, duchownych i rządzących, by w końcu zaatakować wiarę.

Lektura ułatwiona jest także poprzez to, że całość podana jest w sposób poetycki – trzynasto­zgłoskowcem, co dodatkowo czyni ją przystępną dla czytelnika.

Oto fragmenty zaczerpnięte z książki „Dwie Katedry”.

Katedra Lucyfera

Wykład wstępny

uSzatan - potentat wiedzy nad wszelkie geniusze! -
Używa wszystkich środków, aby spętać dusze:
Bardziej przebiegły w kłamstwie niż sztab polityki.
Zna on wszystkie maniery, żądze i nawyki;
Jak trzeba, to w anioła światłości się zmienia,

Innym razem jest cięty jak żądło szerszenia.

Raz powabny, przystojny, niczym miss piękności,

To znowu za laurami wszczyna dziki pościg.

Obcy mu odpoczynek, ciągle zalatany...

Chce podstępnie przekonać, zwłaszcza wyższe stany,

Że prawda o złym duchu jest li tylko mitem;

Gdy to się mu powiedzie - żniwo znakomite!

Zna wszelkie zawiłości, tajniki natury.

To ludzie zdobią czarta w ogon i pazury,

Boć w swej istocie duchem jest inteligentnym.

Z Objawienia Bożego wiemy, że przeklęty!

"Ja, przywódca rewolty, równy Wszechmocnemu,
Chcę podać wam nakazy mojego systemu,
Byście skutecznie dusze żyjące na ziemi
Mogli wyszarpać Stwórcy hasłami mojemi!
To zadanie jest trudne, moi sojusznicy,
Gdyż lud jest zasilany łaskami Dziewicy,
Na której się potknęły moje hufce mnogie:
Ona wielkich odstępców łączy wtórnie z Bogiem.
Aby wasze wysiłki osiągnęły skutki,
Macie słuchać wykładów pilnie, bo czas krótki!"

"Wiadomo, że na ryby wiążą różne sieci,
Tak odmiennie się kusi dorosłych i dzieci.
W inne sidła niż lisy, ptasznik chwyta wrony,
Tak różnie trzeba kusić prostych i uczonych.
Jakie sieci zastawiać między niewiastami,
A jakie pośród mężczyzn: podzielę się z wami."

Zdobywanie smaku i powonienia

Ponad katedrą kłamstwa powiewa bandera,
A wkoło mnóstwo biesów u stóp Lucyfera:
"Dzisiaj nowy materiał pokrótce wyłożę.
Grupa waszych kompanów pewnie o tej porze
Rozstawiła się w knajpach, nie na rekreacji,
Tylko że w tych godzinach jest tam moc libacji
Z okazji święta kobiet. Tam przy lampce wina
Bramy węchu i smaku chwieją się jak trzcina,
I nie trzeba wysiłku ze strony szatana:
Twierdze alkoholików jak brudny kałamarz,
Pozwolą z sobą robić, co najgorsze w świecie,
Zwłaszcza, gdy się gromadzą przy sprośnej kobie­cie.
- Dlaczego tak się dzieje? - ktoś z ciekawych spyta.
Człowiek w bydlę się zmienia, choć nie ma kopyta,
A najczęściej przy wódce - piekielnym produkcie.
Już przy małej ilości nastaje zatrucie
Całego organizmu, podobnie przy opium,
A tym bardziej, gdy ludzie jak wodę ją żłopią!
Z tym co mówię, nie wolno przed nikim się zdradzić:
Gdyby ktoś sekret wydał, będzie zgrzytał w kadzi...
Czy wiecie, ile piekło ma z wódki zdobyczy?!
Jej produkcji nie wolno ludziom ograniczyć!

Gdy zaś kobieta pije: sukces jak się patrzy!
Więcej nam dusz napędzi, niż tysiąc siłaczy.
Wódka ma tę "zaletę", że bramy otwiera
Pięciu zmysłów i duszy. Spytajcie kelnera,
A potwierdzi wam osąd szatańskiej katedry.
Wódka nie tylko słabych - łamie także cedry!
Jest silniejsza od wodzów spod Troi i Sparty:
W najtajniejsze archiwa z nią dostęp otwarty...”

Kuszenie dzieci i młodzieży

Wokół czarnej katedry stoi tłum demonów,
Do których wódz Lucyfer tak przemawia z tronu:
"Wyznaczyłem wam zakres kuszenia na ziemi:
Zajmiecie się młodzieżą i dziećmi małymi!
Macie więc najważniejszy rejon do działania,
Bo młoda dusza chciwie dobro i zło wchłania.
Co za młodu się wsieje, to na całe życie
Zostaje w duszy. Sądzę, że świetnie spełnicie (…)

Wszechmocny przydał dziecku dobrego Anioła:
Ten zawsze wiernym stróżem, nawet w wyższych szkołach.
Jego jedyną troską - szczepić dobro ducha!
Ale wiedzcie, że człowiek posiada dwa ucha:
Jeśli przy jednym stoi Anioł Wszechmocnego,
To ja wysyłam "stróża" dla ucha drugiego!
(...)

Niech przekona rodziców - za moją podnietą!
Że Chrzest uwłacza mężom, a zwłaszcza kobietom.
Bo dziecko nie jest wcale obarczone grzechem.
Ta propaganda świecka wchodzi już pod strzechę:
Oby zdołała wszystkie matki otumanić,
Wówczas by odpoczęli w swej pracy szatani.

Niechże waszym staraniem będzie ciągła troska,
By zamiast noworodka chrzczono już podrostka.
W ten sposób mieć będziecie czasu dosyć wiele,
Aby zaszczepić złości na duszy i ciele (…)

Gdy dziecko już podrośnie, nowa praca czeka:
Mówcie matce, że pacierz powinna odwlekać,
Bo szkoda męczyć dziecka i tak nie rozumie.
Jeśli matka pobożna, perswadujcie kumie (…)
A ziarno, jakie padło w czasie Chrztu do serca,
Uschnie bez rosy łaski, jak uschło w mordercach.

Brzdąc zaczyna rozróżniać, co zło, a co dobro:
Musicie więcej maścić złością duszy obrok.
Tu znów pomogą starsi przez rubaszną mowę
(Na ogół dziś nie liczą się starsi ze słowem!)
Przez zgorszenie najwięcej psuje się młodzieży,
Zwłaszcza, że w Chrysta: ‘Biada!’ mało kto dziś wie­rzy.”

Kuszenie ojców i matek

Legion czartów na sali pospiesznie się zbiera,
By służalczo wysłuchać lekcji Lucyfera (…)

"Na tej lekcji udzielę wam stosownych uwag,
Jak kaptować rodziny w piekielną niewolę.
Czym dla ciała gangrena, a dla szaty mole:
Tym są grzechy małżonków w współczesnej rodzinie!
Jeśli kler nie przeszkodzi, to nim wiek upłynie,
Całe narody będą zatrute u źródła
Życia każdej jednostki, bo wiara wychłódła
W bardzo licznych rodzinach. A gdzie nie ma wiary,
Tam się szerzy nieczystość, pijaństwo, wagary,
Morderstwa i kradzieże... Za nimi się wkrada
(Nawet do katolików!) współmałżonków zdrada!
Do tej zdrady powinny zmierzać wasze trudy.
Zanim poślę do ludzi, wyłożę wam wprzódy
Kilka śmiałych postępków, które w samo jądro
Sakramentu małżeństwa biją trutki żądło.

Po pierwsze - Zabijanie poczętego płodu!
By skłonić do tej zbrodni, nie szczędźcie zachodów,
Gdyż korzyści bombowe, podaję niektóre:
Matka, czy ojciec zbrodniarz wnet się staje gburem,
Jeszcze gorszym od łotra, co urągał z krzyża
Zbawicielowi świata. Ten bardziej ubliża (…)

Ułatwia im rozpustę w osłonie małżeństwa,
Piętnując Kainowe na czole przekleństwa.
Rozrywa więź miłości, budzi zazdrość wściekłą
I na równi z aborcją otwiera im piekło!

Następny manewr zmierza do świeckich rozwo­dów,
Niemniej potężny w skutkach, niż spędzanie płodu.
Całe rzesze narodów tym występkiem strułem.
Sprawę mi pokrzyżował ten, co wiąże stułę (…)

Nakłaniajcie, by ślubów nie brali w kościele,
Bo to zbyt krępujące, a nuż się nie zgodzą?
Matki z małżeństw kościelnych wszystkie dzieci ro­dzą
I trudno je nakłonić (tak było przed laty!)
By się pozbyły dziecka. - Precz, diable kosmaty! -
Zawsze mi odpaliły, gdym podsuwał zabieg.
Ani mąż nie zezwolił tracić dziecka babie,
Choćby miał piętnaścioro. Obawiał się Sądu
Bożego, nie uprawiał tym bardziej nierządu...
Obecnie sfolgowały ślubowania więzy.”

Kuszenie duchownego stanu

Znowu w tajemnej sali tłum czartowski wzbiera,
By wysłuchać następnej lekcji Lucyfera.
"Ważne sprawy - rozpoczął - mam dzisiaj wyłożyć,
Stąd grobowe milczenie niech nastanie w loży."
Gdy się uspokoili dusz uwodziciele,
Lucyfer wystrojony jakby na wesele,
W inny sposób przedstawia temat zagadnienia:
"Czy wiecie, kto grzeszników na świętych przemie­nia?
Nie Michał z Aniołami, ani święci z Góry:
Największym cudotwórcą - to ten klecha, który
Zasiada w słuchalnicy, lezie do ołtarza....
On w najpodlejszej duszy mocą Chrysta stwarza
Życie nadprzyrodzone, niszcząc grzech uprzednio.
Nawet gwiazdy w przestworzach przed klechami bledną,
Bo w kapłańskiej posłudze równi Wszechmocnemu!
Ten wykład najważniejszy jest ze wszystkich prze­mów,
Jakie wam wygłosiłem.

Teraz wam wykażę,
Jak kaptować kapłana, by wzgardził ołtarzem,
A tym samym i Zbawcą, u którego służy..."
Tu drapnął się w czuprynę swym pazurem ku­rzym,
Jakby nie wiedział, z której ma rozpocząć beczki.
"Na pastwisku - zagadnął - pasą się owieczki,
Białe, tłuste, wesołe... Pośrodku zaś stada
Chodzi pasterz skupiony i całością włada.
Gdy spostrzeże, jak owca schodzi na manowce,
Wszystko daje ze siebie, by zawrócić owcę:
Żal mu nawet jednego zagubić kopyta.

A gdy wilki zachodzą, wówczas lagę chwyta
I z narażeniem życia broni swych owieczek.
Nawet nad parszywymi roztacza swą pieczę!
Kto chce zagrabić owce, musi bić w pasterza!
Właśnie do tej potyczki ta opowieść zmierza.
(...)

Na próżno podchodzicie poszczególne dusze,
Gdy klecha z tej batalii na cało wam uszedł.
On z powrotem je zwoła, o ile je kocha,
I zaleczy im rany. Nawet dziewka płocha
Zatęskni za kościołem, pójdzie do Spowiedzi,
Gdy zobaczy, że pasterz w słuchalnicy siedzi. (...)

Trzeba dążyć, by pasterz chwycił się na sidło,
A wkrótce ich owieczki będą żyć jak bydło:
Ale chcę inne sprawy poruszyć tu jeszcze,
A czasu mam zbyt mało. Teraz podam kleszcze,
W jakie należy łapać załogę ołtarzy;
Zakładam, że już znacie jako łowcy starzy
Wiele chwytów wabienia stanu duchownego.
Posłuchajcie w tej sprawie jeszcze mistrza swego.”

Egzamin

Przed salą zgraja czartów jak woda wciąż wzbiera.
Drzwi wkrótce się otwarły. Widząc Lucyfera

Usłyszałem pytanie, jakie dał biesowi:
"Kto jest największym wrogiem piekła?"
Bies się głowi,
Mamrocze coś pod nosem, jąka się, powtarza...
Lucyfer podniecony, w stroju kominiarza,
Chwycił czarta za kołtun, potrząsnął czupryną,
Aż się nieborak w kłębek z przerażenia zwinął...
"Ty durniu! Ty cymbale!... Michał... Aniołowie...
Święci... A może rogi na twej głupiej głowie?!
I ty chcesz iść, by kusić, nie wiedząc, kto Ona!
Ładnie by to wyglądał piekielny misjonarz...
Zabrać mi go sprzed oczu, niech mnie już nie zło­ści!"
Porwali do przepaści, gruchocąc mu kości.

"Następny niech odpowie na pierwsze pytanie!"
"Tym wrogiem jest Dziewica! mój wielmożny panie".
"I to największym!" - przydał tyran rozgniewany.

"Ach! te biesy słuchają lekcji jak barany,
A potem od Aniołów mi tutaj zaczyna...
"Tak! Jej się lękać mamy więcej, niźli Syna,
Którego porodziła! Syn, chociaż jest Bogiem,
Nie pali tak straszliwie Jego gniewu ogień,
Jak to upokorzenie: być przez Nią deptany...
To Jej stopy dla piekła - najsroższe tarany!"

"Stawiam drugie pytanie: niech każdy się liczy,
Że pierwszego wywołam. - Jaka broń Dziewicy
Ma najcięższy kaliber dla zastępów piekła?"
"Różaniec!" - brzmi odpowiedź. Widać, że urzekła
Odpowiedź Lucyfera, gdyż zaryczał: "Brawo!
Już widzę, jak w przyszłości okryjesz się sławą.
Trzy: Jak walczyć z Różańcem? - ostatnie pytanie".
"Wzbudzać w sercach wstyd kpiną, wzgardą, wy­śmiewa­niem...
"Piszę ci eminenter na wołowej skórze
I życzę powodzenia, abyś był przedmurzem
Dla piekła i dla fałszu, a weźmiesz ordery.
Ha! Masz świetny początek dla swej kariery".

Pytał dalej następnych, lecz żebro gorące
Zmusiło do odejścia. Wmieszany w tysiące,
Przechodziłem z Różańcem tu i tam z powrotem,
Aż w końcu, by odpocząć, stanąłem pod płotem
I patrzyłem na kraty, gdzie w tajemnej sali
Odbywał się egzamin. Widocznie się pali,
Bo ciemne kłęby dymu unoszą się z wnętrza.
- Lucyfer rozwścieczony - mówi ktoś - zamęcza
Ostatniego ze szóstki, lecz o co - nikt nie wie.
Rozkazał go zawiesić na smołowym drzewie...”.

Katedra Michała Archanioła

To co do tej pory przedstawiliśmy ukazuje przerażającą wizję napaści Złych duchów na czło­wieka, który to w dzisiejszych czasach tak bardzo zajęty sprawami doczesnymi nie zawsze zdaje so­bie sprawę z otaczającej go sfory de­monicznych bestii. Autor w przedstawieniu otaczającego nas zła, przypomina, że człowiek sam nie jest w stanie podołać tej walce o swoją wieczność. W tym miej­scu pragnie odnieść wszystko do nowej rzeczywi­stości duchowej, jakże innej od tej zaprezentowa­nej w pierwszej części opracowania, którą nazywa Katedra Mi­chała Archanioła. W tej części ukazany jest wspaniały świat Duchów Niebieskich, które po­słuszne woli Stwórcy stają się posłańcami nieba, by chronić poszczególnych ludzi przed napaścią duchowego Nieprzyjaciela.

Rozpoczyna pełną zaufania do Niebieskiego Księcia Inwokacją, by po jej wygłoszeniu przejść do wykładów dotyczących piękna du­szy człowieka, jego godności i powołania.

Inwokacja

Twoje, Święty Michale: "Któż jak Bóg!" wołanie,
Choć już wieków nie będzie - nigdy nie przestanie
Zachęcać do wierności w służbie Chrystusowi.
Anielski ani ludzki język nie wysłowi
Zaszczytnego urzędu świętego Michała!
Tobie Królowa Nieba swe wojsko oddała,
Abyś walczył ze smokiem i odniósł zwycięstwo.
(...) Michale Archaniele, dodaj męstwa w boju
Przeciw napaściom czarta, który złość uzbroił,
By walczyć przeciw ludziom, spadkobiercom Nieba.
Strąć go w czeluść piekielną, by się nie wygrzebał.
Umysłów, by uzdrowić na wzór Nikodema.
Niech zniknie z katedr wiedzy chorobliwa trema,
W stosunku do Chrystusa: On jest Królem Chwały!
A każdy, kto Go wyzna jest mędrcem wspaniałym,
Co korzenie umysłu zakotwiczył w Bogu.

Wprowadzenie

Pośród pól empirejskich, na kwiecistej łące,
Zebrało się Aniołów tysięcy tysiące.
Duchy przybrały ciało ślicznego młodziana,
Każdego zdobi suknia z promieni utkana ...

Nagle z górnych obłoków zleciał rydwan biały.
Ukazał się już Anioł, jak zorza - wspaniały!
Po szatach można poznać, że jest wodzem rzeszy.
Zastęp Aniołów lotem błyskawicy spieszy,
By powitać Michała - takie jego imię;
Radość zapanowała w tej masie olbrzymiej...
Wreszcie Michał przemówił, w ciszy słuchał ogół.
"Wierne Panu Zastępy, moi Przyjaciele!
Pan Bóg za wierną służbę darzy nas weselem...
Wolę Bożą wypełniać wiernie, i bez zwłoki -
To cel naszego życia: wspaniały, szeroki!
Bo Stwórca niepojęte względem nas ma plany.
Każdy do Jego usług niech będzie oddany.
Oto wolę najświętszą teraz wam wyłożę:
Proszę się z nią zapoznać i spełnić w pokorze.

Pan na ziemi uczynił gatunek człowieczy,
A każdego człowieka oddał naszej pieczy.
Mamy go strzec troskliwie przed zemstą szatana.
Ponieważ z tego rodu jest Niepokalana,
Przed którą czart nie skłonił czoła wyniosłego,
Chce w dalszym ciągu burzyć plany Odwiecznego.
Mimo że do przepaści został już strącony,
Po dusze nieśmiertelne wciąż wyciąga szpony
I przez kłamstwo odwodzi od służby Wiecznemu;
Nawet swego anioła posyła każdemu
Człowiekowi na ziemię, zwłaszcza od tej chwili,
Kiedy pierwsi Rodzice na grzech się zgodzili.
Wprawdzie Chrystus zwycięstwo odniósł nad tyranem,
Lecz czart do końca świata pali swój kaganek:
Potrzebny jest do próby Miłości dla duszy.
Pan na Sądzie Ostatnim moc czartowską skruszy!

Jak chronić przed zepsuciem dusze małych dzieci,
Na które czart najczęściej zarzuca swe sieci,
Jak dopomagać w walce, gdy złośnik naciera,
Aby człowiek nie popadł w sidła Lucyfera;
Jak podnosić upadłych, śmiertelnie zranionych,
Nad którymi się znęca tyran rozbestwiony
(...)

By sprostać tym zadaniom, trzeba poznać duszę,
Dlatego już na wstępie ten temat poruszę.

Dusza jest podobieństwem i wiernym obrazem
Nieskończonej Piękności: Trzy Osoby razem
Malowały ten obraz i to z wielką troską.
Stąd dusza, choć stworzoną -jest po części Boską,
Bo w niej w cudowny sposób odbił się Artysta!
Stwórcza chwila dla duszy - bardzo uroczysta.
Trójca w sobie Miłością. Kształtem tej Miłości
Jest Piękność duszy ludzkiej: święcie jej zazdrościć...
Bóg bezpośrednio stwarza duszę w łonie matki
Podczas aktu rodziców; a dziś są przypadki,
Że w sposób sztuczny łączą plemnik męski z jajem,
I  w tych przypadkach Trójca dziecku duszę daje,
Choć jest to nadużycie podobne gwałtowi:
Trzeba i w tej dziedzinie człowieka odnowić...

Pomimo że od Trójcy dusze odblask biorą,
Blask ten szybko wygasa - mówię to z pokorą! -
Z początku tak nie było. Chwila zjednoczenia
Z ciałem, po grzechu rajskim, zupełnie ją zmienia:
Zanieczyszcza się jadem pożądań i brudem.
Tylko Niepokalana nadzwyczajnym cudem
Została zachowana przed zmazą grzechową,
Bo w Niej się miało wcielić Wszechmocnego Słowo...

Poza królewskim miastem, już na zboczu góry,
Rosną zielone gaje, wreszcie mur klauzury
Aż z pięcioma bramami - to jest ludzkie ciało.
Stąd niebotyczną górę widać bardzo mało.
(Mam na myśli Aniołów, gdyż cielesne oczy
Nie mogą nawet dostrzec umajonych zboczy,
A cóż mówić o mieście leżącym na szczycie!)
W każdej piędzi tej góry tętni Boże życie:
Żyją nawet kamienie, mury, gaje, woda.
Choć ciało się starzeje - dusza wiecznie młoda!
Nic dziwnego że piekło zazdrości tej chwały,
Jaką otrzymał człowiek, choćby w dziecku małym.
Czart chce unieszczęśliwić człowieczy gatunek.
Oblega wojskiem dusze, podkopuje tunel,
Aby podłożyć minę, lub stoi u bramy
I chce przekupić stróża. Ale my nie damy!

Z pobieżnego przeglądu można mieć pojęcie
O godności człowieka. By wypełnić święcie
Zadanie jakie zlecił Stwórca nam, Aniołom,
Te łąki przez czas jakiś staną się nam szkołą,
W której się zapoznamy z duszą szczegółowo.
Właściwie ta nauka nie będzie wam nową,
Bo już od Boga macie darmo wlaną wiedzę.
Ja tylko przed czartowską zasadzką uprzedzę,
Gdyż strategia piekielna na kłamstwie się wspiera.
Znając ważniejsze chwyty księcia Lucyfera,
Będziecie mogli dusze skutecznie obronić,
Lub do prawdziwej skruchy upadłe nakłonić."

Czuwanie nad dziećmi i młodzieżą

"Spojrzyjcie na te łąki - rzekł Michał do rzeszy
Słuchających Zastępów - niech się duch pocieszy
Widokiem pięknych kwiatów, jakie na nich rosną.
Młodość można porównać z kwiatami i wiosną:
Jest piękna i urocza jak kwiat wonnej róży,
O ile Panu Bogu całym sercem służy...

Gdy dziecko się urodzi, raczej pocznie w łonie
Matki, zaraz Anioł Stróż staje ku obronie,
Bo wiele niebezpieczeństw dziecięciu zagraża.
Stróż w tym czasie obojgu zastąpi lekarza.
Będzie matkę pouczał, że alkohol szkodzi
Ogromnie dla jej dziecka - on matołków rodzi!
Że powinna unikać zabaw, przekleństw, kłótni,
Bo to również dla dziecka wrogowie okrutni.
Stróż niech pomaga w pracy, by się nie męczyła,
A nade wszystko w łasce by w tym czasie żyła!
Gdy zaś - co nie daj Boże! - zechce przerwać ciążę,
Niech jej podsunie jakąś z religijnych książek,
Opisujących skutki piekielnych zabiegów:
Co się stanie z jej duszą u wieczności brzegu,
Że nie znajdzie spokoju nawet za żywota,
Gdy wspomni, że jej dziecko rzucone do błota.

Niech powie, że maleństwo będzie jej pociechą,
Że jest wybrańcem Bożym... Gdy zbrodni zaniecha,
Niech Stróż o pomoc prosi: ześlę mu drugiego,
A we dwóch życie dziecka na pewno ustrzegą.

Każda matka pobożna ułatwi Stróżowi,
Bo prędzej na modlitwie troski mu wysłowi....

Następnie Stróż niech nagli, by dziecko ochrzcili
Jak najprędzej, a goście by wódki nie pili,
Bo sam jej zapach szkodzi dziecku przy oddechu,
Tym bardziej, że przy wódce nie unikną grzechu.
Od chwili Chrztu świętego wzrasta pilność Stróża.
Gdy matka śpi z dziecięciem, Stróż oka nie zmruża.

(...) Wprost rozmawia z dziecięciem na sposób anielski.
Będzie to dla obydwu okres życia sielski.
Gdy się przebudzi, czuwa przed napaścią złego,
Który jak lwica krąży wokół ochrzczonego.
Wzrok dziecka niech kieruje na obrazy święte,
Bo instynktownie czuje do wiary ponętę.”

Pożegnanie

Michał z wielką radością ogłasza Niebianom,
Że dzisiaj będą radość mieć nadspodziewaną:
"Sama Dziewica z nieba zstąpi na polanę,
Aby pobłogosławić Hufce tu zebrane.

to zstępuje z nieba na białym obłoku.
Cała w blaskach promieni: szczęście sieje wokół.
Śnieżna suknia niebieską szarfą opasana...
Patrzcie! jak cudny wygląd ma Niepokalana!
Zacznijcie pieśń pochwalną na tysiące głosów,
Niech dźwięki hymnu lecą na szczyty niebiosów!"

Gdy ucichła wspaniała symfonia zebranych,
Przemówił Wódz Archanioł, odświętnie ubrany:
"Skądże ten zaszczyt spotkał nas, Niebios Królowo,
Że sama tu zstępujesz dać zachęty słowo!
Pragniemy Cię posłuchać w największym skupieniu:
Przemów do swych poddanych, Miłości Płomieniu!"

"Kochane Wojsko Boże! Przychodzę z pośpiechem,
Aby powiedzieć kilka zachęt na pociechę,
Nim zstąpicie na ziemię, by ratować ludzi.
Pragnę do ofiarności Aniołów pobudzić.
Wiedzcie, że bardzo ważną pracę Warn zlecono.
Dusza ludzka ma wartość prawie nieskończoną,
I choć grzech zeszpecił, raniąc rozum, wolę:
Z chwilą, gdy woda chrzcielna spłynęła po czole,
Nowe życie powstało w głębi ludzkiej duszy,
Co swym urokiem może całe Niebo wzruszyć.
Wy macie pielęgnować, bronić przed zamarciem...
W tej walce z przeciwnikiem będę wam oparciem,
Dla duszy i dla Stróża - taka wola Boża.
Pilnujcie mego ludu na lądzie i morzach,
By nie marnował łaski, droższej nad świat cały,
A za to wam przysporzę w niebie wiecznej chwały

Trzeba tylko w tych duszach pozakładać dreny,
Czyli skruchę serdeczną, ufność i pokorę,
Zachęcając, by wzięli do swej dłoni oręż.
A jest nim mój Różaniec - lekarstwo jedyne,
Które potrafi duszę pojednać ze Synem.
Chociażby całe życie z dala żył od Boga,
Leżąc jak trędowaty w najgorszych nałogach.
Nie opuszczajcie, proszę, dziecka wyrodnego;
Bez przerwy błagam Syna o skruchę dla niego,
I mam błogą nadzieję, że z grzechów powstanie,
Zanim przyjdzie ostatnie z ziemią pożegnanie.
Zwłaszcza w momencie śmierci pilnujcie grzesznika,
Bo wtedy Łaska Syna najgłębiej przenika
Do zatwardziałej duszy, by obudzić skruchę.
A nawet sama będę przy was stała duchem,
By ratować przed piekłem, które się otwiera.

Teraz błogosławieństwa do pracy udzielę,
Abyście stróżowali z wewnętrznym weselem,
Broniąc dusze mych dzieci przed wieczną zatratą.
Pan Bóg będzie za pracę jedyną zapłatą!"

Podnosi swą prawicę i czyni znak Krzyża
Nad wojskami Aniołów. Wojsko Boże zniża
Rozpromienione czoła, przyjmuje dar Pani,
A Ona, błogosławiąc, stąpa po polanie
I mile się uśmiecha: czują dobroć Matki.
Nawet chylą swe główki przed Dziewicą kwiatki.

A Ona znów wzlatuje na obłoku fali
Do niebieskich regionów, gdzie na Nią Syn czeka,
Rzucając im ostatnie pociechy z daleka.
Na łąkach się formują niebieskie Zastępy,
Tworząc mniejsze oddziały, jakby białe kępy,
I wśród pieśni bojowych lecą w stronę ziemi,
Gdzie boryka się człowiek z problemami swemi.

Brat Bogumił Marian Adamczyk

Opracowanie przygotował i wstępem opatrzył:

ks. Bogusław Joworowski, MSF

_________________

* Czytelnicy zainteresowani książką Dwie Katedry mogą składać zamówienia w naszej Redak­cji. Cena jednego egz. z przesyłką: $15 / 14 zł.

Ten artykuł był publikowany w pismie Michael październik-listopad-grudzień 2003.

         

powrót do Artykułów

powrót do Archiwum

powrót do Strony główne